W trakcie rozmowy z dziennikarzami w Sejmie prezes Prawa i Sprawiedliwości zaliczył poważną wpadkę. Jarosław Kaczyński stwierdził, że lider partii Tisza Peter Magyar dopuścił się w życiu prywatnym czynów "niebywałych". Pytany o szczegóły oznajmił, że chodzi o książkę, jaką rzekomo miała napisać była żona Petera Magyara, Judit Varga. – Na przykład to, że upiekł szczenię – mówił.
Informacja o rzekomym szokującym zachowaniu lidera Tiszy okazała się nieprawdziwa. Rzecznik partii próbował tłumaczyć zachowanie Kaczyńskiego wskazując, że plotka ta od wielu dni krążyła w internecie.
"W natłoku licznych kontrowersyjnych materiałów przedstawiających sytuacje z udziałem kandydata popieranego przez Tuska, akurat ta jedna okazała się nieprawdziwa. Dobrze byłoby, aby także inne były wymyślone, a niestety nie są. Charakterystyczne, że te zachowania i wypowiedzi Tuskowi nie przeszkadzają" – stwierdził Rafa Bochenek.
Kto podsunął Kaczyńskiemu plotkę o Magyarze?
Nie da się ukryć, że Kaczyński zaliczył wizerunkową wpadkę. W partii natychmiast zaczęto szukać osoby, która podsunęła mu informację o Magyarze. Wiadomo, że prezes PiS ufa swoim współpracownikom i czerpie od nich wiedzę, którą uzupełnia doniesieniami z prawicowych mediów.
– Prezes jest łatwowierny, często powtarza to, co zasłyszał od kogoś, kogo lubi. Nawet jeśli to nieprawda – mówi jednak z osób z jego otoczenia.
Kto zatem podsunął Kaczyńskiemu fake newsa o liderze Tiszy? Rozmówcy Wirtualnej Polski wskazują na rzecznika partii oraz Telewizję Republika. Według ich relacji, informacja o rzekomym włożeniu psa do mikrofalówki miała pojawić się na antenie stacji kilkukrotnie. Z kolei sam Bochenek zarzeka się, że to nie on mówił Kaczyńskiemu o rzekomym przewinieniu węgierskiego polityka.
Rozmówcy portalu są pewni, co do jednego: powielanie nieprawdziwych informacji oraz udawanie chrukania nie pomaga partii. Jednocześnie nie chcą krytykować publicznie Kaczyńskiego. W nieoficjalnych rozmowach przyznają jednak, że jego wypowiedź była "żenująca" i "kompromitująca".
Czytaj też:
Trump przekazał, co myśli o Magyarze. Zupełnie inne podejście niż KaczyńskiegoCzytaj też:
Kaczyński nagle zaczął chrumkać. Wywołał śmiech dziennikarzy
