Kanał Zero poinformował w tym tygodniu, że oddział ratunkowy w Szpitalu Południowym w Warszawie miał w przyspieszonym trybie przyjmować polityków Koalicji Obywatelskiej. Z ustaleń serwisu wynika, że działacze partii mieli być przyjmowani bez kolejki, natomiast kompleksowych badań dokonywano zaraz po dokonaniu rejestracji przez przedstawicieli rządzącego ugrupowania.
Kwestia "saloniku" jest pokłosiem afery Dawida Kacprzyka. Radny, przez lata związany z KO, stracił pracę w szpitalu po tym, jak nagłośniono jego ogromne zarobki jako lekarza bez specjalizacji. Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała z kolei o wszczęciu postępowania sprawdzającego ws. medyka.
Szpital Południowy w Warszawie będzie miał teraz nową radę nadzorczą. Jak podkreślił stołeczny ratusz, decyzja Rafała Trzaskowskiego oznacza "odpolitycznienie" tego gremium.
Szczerba: Nigdy nie byłem pacjentem tego szpitala
Sprawa skandalu z "salonikiem VIP" była tematem burzliwej dyskusji polityków w niedzielnej audycji Radia Zet.
– Nigdy nie byłem pacjentem tego szpitala. Nie wiedziałem o tym i nie mam żadnych konkretnych dowodów, ale chciałbym się dowiedzieć – powiedział europoseł KO Michał Szczerba. – Jestem wściekły, że taka sytuacja mogła się zdarzyć, bo Szpital Południowy to dla mnie, jako dla warszawiaka, ważna inwestycja. W tej sprawie nie będzie zmiłuj. Jestem absolutnym zwolennikiem wypalenia gorącym żelazem tego typu nieprawidłowości – dodał.
Na pytanie, czy za "salonik VIP" powinien odpowiedzieć prezydent Warszawy lub szef MSWiA, Szczerba odpowiedział: "Pan prezydent Trzaskowski wykazuje się podręcznikową determinacją w tej sprawie".
Z kolei Mirosława Stachowiak-Różecka z PiS powiedziała: "Proszę nie mówić, że pan Kierwiński albo Trzaskowski nic nie wiedzieli". – Miejmy nadzieję, że jak Donald Tusk się w końcu wścieknie, to do dymisji poda się i Kierwiński i Trzaskowski – dodała. Michał Szczerba zaapelował natomiast do dziennikarzy, którzy zajmują się sprawą, by wyłożyli "karty na stół".
Mucha: PiS potraktowało sprawę Szpitala Południowego jak polityczne złoto
Zdaniem posłanki Joanny Muchy, PiS "potraktowało to jako polityczne złoto". – Oni tego nie robią w trosce o pacjentów – stwierdziła parlamentarzystka. – Poza tym, gdzie jest nadzór Narodowego Funduszu Zdrowia? Ten człowiek pracował w kilku miejscach jednocześnie. Mówimy, że nie można sprawdzić zarobków lekarzy. Przecież mamy system podatkowy. Po prostu przez lata nie chcieliśmy tego robić – dodała.
– Kto tam był? Przecież to jest w systemie NFZ-towskim. Szpital dysponuje wszystkimi dokumentami z imienia i nazwiska. Być może trzeba powiedzieć: "Nie ważne jaka choroba, ten i ten korzystał" – zapytał z kolei Dariusz Wieczorek z Lewicy.
Marcin Możdżonek z Konfederacji stwierdził, że sprawa "absolutnie nie zostanie rozliczona politycznie". – Poświęcony zostanie jakiś radny dzielnicy, dyrektor szpitala – powiedział polityk. Zdaniem Możdżonka, Rafał Trzaskowski wiedział o saloniku VIP. – Dostawał wiadomości od ordynatora na komunikatorze WhatsApp, a potem tego ordynatora wyrzucili – stwierdził były sportowiec.
Czytaj też:
"Większy problem niż ośmiorniczki". Polityk o "saloniku VIP"Czytaj też:
Nawrocki reaguje na głośną aferę KO. "Tak Polska nie będzie wyglądać"
