W Szpitalu Południowym działał ośrodek in vitro. Padają niewygodne pytania

W Szpitalu Południowym działał ośrodek in vitro. Padają niewygodne pytania

Dodano: 
Warszawski Szpital Południowy
Warszawski Szpital Południowy Źródło: PAP / Albert Zawada
Sprawa Szpitala Południowego w Warszawie powinna skłaniać nie tylko do wyjaśnienia zarzutów dotyczących funkcjonowania placówki, ale także do postawienia pytań o publiczne finansowanie działającego tam ośrodka in vitro – ocenia Anna Nowak z Fundacji Życie i Rodzina.

W komentarzu opublikowanym przez fundację autorka krytykuje zarówno samą procedurę zapłodnienia pozaustrojowego, jak i wielomilionowe dotacje przekazywane na ten cel.

Anna Nowak odnosi się do doniesień dotyczących Szpitala Południowego w Warszawie. Były ordynator Oddziału Chirurgii tej placówki, dr Emil Jędrzejewski, publicznie oskarżył jednego z lekarzy, Dawida Kacprzyka, do niedawna radnego Koalicji Obywatelskiej w dzielnicy Ursus i koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, o poważne zaniedbania w pracy SOR. Według relacji byłego ordynatora miało dochodzić m.in. do sytuacji zagrażających życiu pacjentów oraz nieprawidłowości w dokumentacji medycznej. Sprawa wymaga wyjaśnienia przez odpowiednie instytucje.

Wątpliwości wokół kliniki in vitro

W swoim komentarzu przedstawicielka Fundacji Życie i Rodzina zwraca uwagę, że w tej samej placówce działa Warszawskie Centrum Leczenia Niepłodności, oferujące procedurę zapłodnienia pozaustrojowego. Jak podkreśla, jest to pierwszy w Polsce samorządowy ośrodek tego typu, utworzony przez m.st. Warszawę.

Autorka wskazuje, że centrum zostało otwarte w marcu 2024 r., a od czerwca tego samego roku rozpoczęło realizację rządowego programu in vitro. W jej ocenie zbieżność dat powstania ośrodka i uruchomienia programu publicznego finansowania procedury budzi pytania o motywacje władz samorządowych.

Według danych przywołanych przez Annę Nowak, Warszawskie Centrum Leczenia Niepłodności otrzymało ponad 8 mln zł dotacji w 2025 r., a na 2026 r. przyznano mu niemal 6 mln zł. Przedstawicielka fundacji przypomina, że rządowy program dofinansowania in vitro zakłada przeznaczenie na ten cel nie mniej niż 500 mln zł rocznie.

Fundacja Życie i Rodzina krytycznie ocenia samo finansowanie procedury zapłodnienia pozaustrojowego ze środków publicznych. Zdaniem Anny Nowak in vitro nie jest leczeniem niepłodności, lecz techniczną procedurą umożliwiającą urodzenie dziecka mimo istniejącego problemu zdrowotnego.

Autorka podnosi także argumenty etyczne. Wskazuje, że procedura in vitro wiąże się z tworzeniem większej liczby zarodków, ich selekcją, zamrażaniem oraz możliwością diagnostyki genetycznej, która – jak ocenia – może prowadzić do eliminowania dzieci chorych lub obciążonych wadami. Z perspektywy fundacji są to praktyki niedopuszczalne moralnie.

W ocenie Fundacji Życie i Rodzina obecna sytuacja w Szpitalu Południowym powinna stać się okazją do szerszej debaty o standardach funkcjonowania placówek publicznych, przejrzystości finansowania programów medycznych oraz granicach etycznych działań podejmowanych w imię leczenia niepłodności.

Fundacja postuluje, by publiczne środki przeznaczać nie na in vitro, ale na rzeczywistą diagnostykę i leczenie przyczyn niepłodności oraz wsparcie małżeństw i rodzin.

Czytaj też:
Trzaskowski do dymisji po głośnej aferze? Polacy zabrali głos w sondażu
Czytaj też:
Tusk odbędzie ważne spotkanie po aferze w szpitalu. Padł termin

Źródło: KAI
Czytaj także