Historyk zajmujący się tematyką wschodnią zabrał głos w punkcie, w którym Sejm rozpatrywał przedstawiony przez prezydenta projekt ustawy o zmianie ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu oraz ustawy – Kodeks karny. Pierwsza ma być zmieniona w artykułach 1 i 2, a druga m.in. w artykule 256 § 1a (propagowanie ustroju totalitarnego). UPA ma zostać w nim wyraźnie wskazana. Projekt jest potocznie nazywany jako ustawa o "penalizacji banderyzmu" w Polsce.
Jak wskazują projektodawcy, inicjatywa została podjęta celem realnego wyeliminowania z polskiej przestrzeni publicznej relatywizowania czy pochwalania zbrodni Ukraińskiej Powstańczej Armii na Polakach, Żydach i przedstawicielach innych narodowości w okresie drugiej wojny światowej. Krótka nowelizacja precyzuje przepisy określające pojęcie zbrodni dokonanych przez członków i współpracowników UPA oraz innych ukraińskich formacji kolaborujących z nazistowskimi Niemcami.
Zapałowski: Setki artykułów w piśmie "Nasze Słowo"
– Upłynęły ponad trzy dekady od kiedy społeczeństwo polskie zaczęło prosić o uregulowanie problemu propagowania zbrodni ukraińskich nazistów na obywatelach polskich. 600 tysięcy zamordowanych, w tym około 150 tysięcy Polaków, ponad 400 tysięcy Żydów – powiedział poseł Zapałowski.
Jak dodał, przez ponad 30 lat ich ideowi spadkobiercy "swobodnie propagowali w Polsce" banderyzm, korzystając przy tym ze wsparcia polskiego podatnika. – Wystarczy przejrzeć organy Związku Ukraińców w Polsce "Naszego Słowa". Zobaczycie państwo, że ukazało się tam setki artykułów o bohaterstwie UPA. Pojawiały się tam teksty m.in. o tym, że Łemkowszczyzna, Zasanie, Chełmszczyzna i Podlasie to ziemie ukraińskie – powiedział historyk.
"Budowano dziesiątki nielegalnych pomników"
Zapałowski powiedział, że interweniował w tej sprawie od 1998 roku, ale odpowiadano mu, że "w Polsce nie ma cenzury". – Od lat 90. ub. wieku budowano w Polsce dziesiątki nielegalnych pomników ku czci UPA. Na moje interwencje państwo odpowiadało, że pomniki są nielegalne. Budowniczych te pomniki przed organami państwa polskiego reprezentował Związek Ukraińców w Polsce – kontynuował poseł. Dodał, że część z tych pomników stoi w Polsce do dziś, a ich usuwaniem próbowały się zajmować niektóre samorządy, podczas gdy powinno to być także zadanie państwa polskiego.
– [...] Przed dekady mówiono, że nie jest czas na zakazanie propagowania ukraińskiego nazizmu w Polsce. Pytam się, co by było, gdyby dziś nakazano zburzyć dziesiątki pomników UPA? Jaki byłyby konsekwencje międzynarodowe? A robiły to samorządy. Dzisiaj jest zaskoczenie i szok, że banderyzm jest propagowany na Ukrainie na szczeblu państwowym. Jesteśmy współwinni i Polska przyczyniła się do tego, tolerując to – ocenił Zapałowski.
Czytaj też:
Projekt o "penalizacji banderyzmu". Jachira grzmi o Armii Krajowej Czytaj też:
Czarzasty nie zdzierżył krytyki Ukrainy. Wyłączył posłowi mikrofon
