Morawiecki nie ukrywa: Byłem zdziwiony, że na rozmowie z Kaczyńskim zobaczyłem Sasina

Morawiecki nie ukrywa: Byłem zdziwiony, że na rozmowie z Kaczyńskim zobaczyłem Sasina

Dodano: 
Mateusz Morawiecki i Jacek Sasin
Mateusz Morawiecki i Jacek Sasin Źródło: PAP / Sebastian Borowski
Mateusz Morawiecki otwarcie zaatakował Jacka Sasina. W rozmowie na antenie wPolsce24 były premier zarzucił mu intrygi, wpływanie na decyzje kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości i stwierdził, że partia zmieniła swój charakter.

W podobnym tonie wypowiedział się europoseł PiS Piotr Müller, który nazwał Sasina „grabarzem porozumienia”.

"Byłem zdziwiony, że zobaczyłem tam Jacka Sasina"

Były premier ujawnił kulisy czwartkowego spotkania z Jarosławem Kaczyńskim w siedzibie PiS przy ul. Nowogrodzkiej. – Byłem zdziwiony, że szedłem na rozmowę w cztery oczy, a zobaczyłem tam Jacka Sasina. Nie wiem, jaką rolę odgrywa, ale mam wrażenie, że są osoby, które bardzo ciężko pracują, a są takie, które zajmują się przede wszystkim intrygami – i są w tym naprawdę dobre – powiedział na antenie wPolsce24.

Morawiecki przekonywał, że jeszcze tydzień wcześniej partia koncentrowała się na krytyce rządu Donalda Tuska. – Zaproponowaliśmy szereg deklaracji. Raptem tydzień temu PiS było w natarciu (...), nic tylko pokazywać nieudolność tej władzy, a tymczasem jakaś grupa intrygantów idzie na Nowogrodzką, obsiada pana prezesa i stara się go przekonać, że teraz wszystko trzeba zmienić – mówił.

Dodał również: – Ja chcę do końca wierzyć, że zapanuje zdrowy rozsądek. Cóż takiego się zmieniło, że ta garstka intrygantów, kombinatorów, zaczęła zmieniać nastawienie pana prezesa?

"Nasza partia stała się jedną dużą Solidarną Polską Jacka Sasina"

Najmocniejsze słowa padły pod adresem byłego wicepremiera. – Nasza partia stała się taką jedną dużą Solidarną Polską Jacka Sasina. Bardzo wielu ludziom nie odpowiada to – stwierdził Morawiecki. Były premier ocenił również, że część środowiska jest wypychana z partii. – Mam nadzieję, że nie zostaniemy wypchnięci, bo tak ten proces wygląda, ale zawsze można się zatrzymać tuż przed przepaścią. Są niektórzy, którzy jeszcze poganiają, żeby biec szybciej na ścianę – powiedział.

Jednocześnie zapewnił, że nie zamierza odchodzić z PiS. – Myślę, że jestem jednym z najbardziej lojalnych członków Prawa i Sprawiedliwości – oświadczył. Zapowiedział również, że nie podpisze deklaracji lojalności.

Piotr Müller: Jacek Sasin jest grabarzem porozumienia

W podobnym tonie wypowiedział się także europoseł PiS Piotr Müller, członek stowarzyszenia Rozwój Plus. W TVN24 stwierdził, że obecność Jacka Sasina podczas spotkania Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Morawieckim mogła przesądzić o jego niepowodzeniu. – Dosyć nietypową sytuacją jest, gdy ktoś się umawiał na rozmowę w cztery oczy, a nagle przychodzi taki niespodziewany gość w postaci Jacka Sasina. Gdyby nie Jacek Sasin, to ta rozmowa mogłaby wyglądać inaczej. Myślę, że mogłoby dojść do porozumienia – powiedział.

Müller ocenił również, że to właśnie Sasin odpowiada za eskalację konfliktu w PiS– Jest dla mnie przykre, jeżeli ta grupa intrygantów przekonała prezesa mojej partii politycznej, wobec którego byliśmy lojalni tyle lat i jesteśmy nadal lojalni, do podejmowania decyzji o tym, żeby rozwalić największą partię opozycyjną – powiedział.

Czytaj też:
"Wam kury szczać prowadzać". Krupka bez ogródek do buntowników z PiS
Czytaj też:
Koniec ultimatum w PiS. "Nie odchodzę z partii", ale "lojalek nie podpiszę"

Źródło: wPolsce24
Czytaj także