Przemysław Wipler poseł Konfederacji był gościem Marcina Zaborskiego w programie "Gość Radia ZET". Jednym z tematów rozmowy była koncepcja, by blok opozycyjny składający się z prawicy i centroprawicy wystawił w przyszłym roku jedną listę do wyborów senackich. W trakcie rozmowy
– Nazwijmy to paktem prezydenckim, nie senackim. Apelowałbym o stosowanie takiej nomenklatury – zaproponował Wipler.
Wipler proponuje nazwę: Pakt prezydencki
Dopytywany, Wipler powiedział, że obecnie nie toczą się żadne rozmowy w zakresie panty senackiego, ponieważ jest na to jeszcze za wcześnie. – Wszyscy wiemy, że im później te rozmowy się zaczną, tym lepiej. Jak podkreślił, takie rozmowy muszą dotyczyć określonych parytetów, okręgów i nazwisk.
– Sytuacja na scenie politycznej jest tak dynamiczna, że takie rozmowy będą miały sens dopiero na wiosnę przyszłego roku, mniej więcej w maju lub czerwcu, kiedy będziemy wiedzieli, jakie jest realne, stabilne poparcie poszczególnych projektów, które miałyby brać udział w tego rodzaju porozumieniu na poziomie prezydenckim.
Karol Nawrocki gospodarzem przedsięwzięcia?
Parlamentarzysta Konfederacji został zapytany m.in., czy Konfederacja zaprasza Mateusza Morawieckiego do wspólnego paktu senackiego.
– My nikogo nie zapraszamy do wspólnego paktu senackiego. Ale jeżeli pakt senacki ma mieć miejsce, to wszystkie realne siły funkcjonujące w opozycji, mające poparcie społeczne, powinny w nim uczestniczyć. Wszystkie, bez wykluczenia kogokolwiek – przypomniał Wipler.
W jego ocenie głównym gospodarzem tego paktu powinien być prezydent Karol Nawrocki. – Ponieważ – jak mówiłem wcześniej – w jego żywotnym interesie jest, by była stabilna większość przychylna mu w Senacie – argumentował Wipler. – To jest też kwestia współpracy. Jeżeli będzie wojna, szeroko rozumiana, na prawicy i będzie chaos, mętlik na prawicy, to nawet przy całkiem dużym, czy rekordowym poparciu Karol Nawrocki nie będzie miał reelekcji – kontynuował poseł Konfederacji.
Koncepcja paktu tzw. szerokiej prawicy
Koncepcja paktu senackiego na opozycji jest przedmiotem dyskusji – na razie raczej medialnej, niż pomiędzy jego potencjalnymi twórcami. Z punktu widzenia PiS duży mankament takiego projektu stanowiłoby uczestnictwo w nim Konfederacji Korony Polskiej Grzegorz Brauna, której nie akceptuje Waszyngton. Zdecydowanie bardziej przychylnie Nowogrodzka patrzy na ewentualne porozumienie z Konfederacją Krzysztofa Bosaka i Sławomira Mentzena.
Jarosław Kaczyński wykonał już pierwszy – wydaje się symboliczny ruch – ogłaszając w środę, że PiS założy pakt senacki z Bezpartyjnymi Samorządowcami.
Jeden z liderów Konfederacji Sławomir Mentzen napisał z kolei, że aby tzw. prawicowy pakt senacki mógł realnie powstać muszą zostać spełnione dwie przesłanki. Po pierwsze patronat prezydenta Nawrockiego i po drugie trzy liczące się partie na pokładzie, a w razie rozłamu w PiS – cztery.
Politycy Konfederacji wyrażają stanowisko, że formuła szerokiego paktu opozycyjnego jest do zrobienia mimo olbrzymich różnic programowych między poszczególnymi członami takiego ewentualnego układu.
Konfederacja Korony Polskiej najprawdopodobniej jest otwarta na dogadanie się z PiS-em i Konfederacją w zakresie Senatu. W grudniu ub. złożyła propozycję zawiązania na wybory niepodległościowego paktu senackiego.
W obecnej sytuacji jednomandatowa ordynacja w wyborach do Senatu powoduje, że dwie Konfederacje i PiS, a być może jako kolejny człon ewentualna partia Mateusza Morawieckiego, byłyby faworytem do zdobycia większości w Senacie. Z kolei ich samodzielne starty w zasadzie gwarantowałyby wygraną lewicowego bloku Donalda Tuska.
Czytaj też:
Bryłka: Chcemy odsunąć Tuska. Pakt senacki jest do zrobienia Czytaj też:
Prawica wygra tylko w takim modelu kampanii? Kowalski pozostaje optymistą
