Niepraktyczna pani domu Razem z panem Bojańczykiem lubimy czasem w letni wieczór obejrzeć coś na Netflixie. Nie fabułę – to byłaby przesada. Ale, jako że jedynie prawda jest ciekawa (cytując Mackiewicza), wolimy kategorię „dokumenty”.
Poznać kawałek Ameryki od środka, choćby w ujęciu netflixowym, jest nie do pogardzenia, a historie tu opowiedziane są rzeczywiście prawdziwe. Nie mówię o dokumentach historycznych, o wojnach, mężach stanu, choć ite są ciekawe. Oglądamy rozrywkowo, nie edukacyjnie sfilmowane opowieści o rzeczywistości amerykańskiej. Na użytek serialu są odpowiednio sformatowane, jednak w każdym odcinku występują prawdziwi uczestnicy opowieści. Czasem dołożona jest bardzo dobra animacja.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
