Od nowego roku szkolnego obowiązują znowelizowane przepisy dotyczące żywienia w placówkach oświaty. Ministerstwo zdrowia zdecydowało m.in. o ograniczeniu ilości posiłków opartych na mięsie. Zgodnie z nowymi przepisami jedynie dwa razy w tygodniu uczeń będzie miał możliwość zjedzenia takiej potrawy.
Nowe rozwiązania budzą ogromne kontrowersje ze względów zdrowotnych. Dyrekcje placówek wskazują również na stricte logistyczne problemy związane z nowymi porządkami. Nowa dieta oznacza bowiem nowe reguły i nowe wydatki.
Dietę planetarną w polskich szkołach skrytykował także były premier Mateusz Morawiecki. Polityk twierdzi, że w tej sprawie "nikt nie pytał rodziców", a ministerstwo samowolnie podjęło decyzję o zmianach.
– Najpierw straszą, że dieta mięsna zabija planetę, a potem każą dzieciom jeść fasolę z kaszą. Dość tych szaleństw ideologicznych. O potrzebach dzieci decydują rodzice – powiedział.
Nowacka odpowiada na krytykę
Do słów lidera Rozwoju Plus odniosła się minister edukacji. Barbara Nowacka odpiera zarzuty o brak konsultacji.
– Były premier mówi, że nie było konsultacji. Były konsultacje. Żadne rozporządzenie, szanowny panie Morawiecki, jak pan wie, nie wchodzi bez konsultacji społecznych. Więc oczywiście te konsultacje były. To jest rozporządzenie, które było konsultowane bardzo długo i to w ubiegłym roku. Ono po prostu wchodzi w życie z dniem 1 września – powiedziała.
Minister przekonuje, że ograniczenie spożywania smażonego mięsa i położenie nacisku na produkty roślinne i pełnoziarniste to właściwy kierunek, w jaki powinna podążać polska szkoła. Dodała, że "w domach rodzice mogą żywić dzieci jak chcą". Nowacka skrytykowała także Morawieckiego za, jej zdaniem, brak wiedzy o tym, czym jest dieta planetarna.
– Znowu niedouczony Mateusz Morawiecki nie wie. To jest jedzenie produktów lokalnych i krajowych, czyli tych, które są najbliżej domu, czyli od polskich rolników. No to atakować, to trochę hańba – powiedziała i dodała, że w kwestii zdrowego odżywania nie ma ideologii.
– Tu bym w ogóle nie patrzyła na ideologię, a na zdrowie dzieci. Tak, jest problem z otyłością. Tak, jest problem z nadwagą. Tak, jest problem z niezdrowym, śmieciowym jedzeniem. Chyba nie chcemy, żeby polskie dzieciaki wyglądały tak, jak wygląda część dzieci w społeczeństwie amerykańskim? – wyjaśniła.
Czytaj też:
Nowacka uderza w minister rządu. "Kopie dołki pod koleżeństwem" Czytaj też:
Sztandarowy projekt Nowackiej. Polacy wystawili surową ocenę
