Jak poinformowała we wtorek za pośrednictwem mediów społecznościowych, przesłuchanie trwało 3,5 godziny i dotyczyło zwrotu 770 zł VAT z okresu, gdy była ambasadorem Polski w Rosji. Według minister, wszystkie pytania dotyczyły jej oraz jej rodziny.
Chodzi o zwrot 770 zł VAT
– Co tu się odstawia. Wczoraj 3,5 godziny przesłuchiwała mnie prokuratura i to nie byle jaka, a regionalna. Jako świadka. Ale wszystkie (dosłownie wszystkie) pytania dotyczyły tylko mnie i mojej rodziny. Najwyraźniej jestem świadkiem w swojej własnej sprawie – napisała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz na portalu X. Pełczyńska-Nałęcz przekazała, że sprawa dotyczy zwrotu VAT z okresu, gdy pełniła funkcję ambasadora RP w Moskwie. – A czego dotyczy sprawa? Rzekomego zwrotu 770 zł VAT z czasów mojego ambasadorowania w Moskwie – napisała.
Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz była ambasadorem Polski w Federacji Rosyjskiej w latach 2014–2016. Sprawa opisana przez ministrę dotyczy więc wydarzeń sprzed ponad dekady.
Pytania o pobyt w Rosji
Według Pełczyńskiej-Nałęcz podczas przesłuchania pojawiły się także pytania dotyczące tego, czy w okresie objętym sprawą rzeczywiście mieszkała w Rosji. – I teraz hit – istota wątpliwości jest wokół tego, czy ja aby na pewno w tym czasie mieszkałam w Rosji. Czy mam na to dowody?! Bo jak rozumiem, sam fakt bycia ambasadorem takim dowodem nie jest – przekazała. – Jak widać sprawa naprawdę gruba – dodała.
W dalszej części wpisu przewodnicząca Polski 2050 odniosła się do innych spraw obecnych aktualnie w debacie publicznej. – Zondakrypto czy Pan Kacprzyk (nomen omen ciągle nieprzesłuchany) mogą się przy tym schować – napisała. Pełczyńska-Nałęcz zwróciła również uwagę na czas, jaki upłynął od wydarzeń będących przedmiotem postępowania. – Cała rzecz miała miejsce ponad 10 lat temu. Ale na pewno nikt tu nikogo nie próbuje zastraszyć. Na 100% nie ma w tym żadnej polityki. Życzę wszystkim miłego dnia – zakończyła wpis.
Czytaj też:
10 lat więzienia dla byłej prezes TK? Sprawa trafiła do prokuratury
