Rezultatem tych przemian wydaje się zachowanie posłanki Dominiki Chorosińskiej, która na przemówienie wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza zareagowała, w Sejmie, donośnym szczekaniem. Ten język komunikacji nie jest z pewnością zrozumiały dla większości wyborców Prawa i Sprawiedliwości, których posłanka Chorosińska reprezentuje. Zapewne z tego powodu wyjaśniła ona swe zachowanie na portalu X. „Jedyny język, jaki rozumieją @donaldtusk i @kosiniakkamysz, to szczekanie psów z Kłodzka” – wytłumaczyła posłanka. Okazuje się więc, że nie tylko, wzorem książkowego doktora Dolittle, opanowała ona mowę psów, lecz także poznała jej regionalne odmiany. Zamiarem ujadającej posłanki miało być przypomnienie politykom obozu rządzącego o tzw. aferze kłodzkiej.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
