NIEPRAKTYCZNA PANI DOMU Ta straszna sprawa wstrząsnęła Francją, jej bohaterkę, czy raczej ofiarę, okrzyknięto ikoną feministek.
Ale być bohaterką czegoś takiego, to ostatnie, czego mogłaby sobie życzyć ta niemłoda, drobna kobieta z małego miasteczka południowej Francji.
Teraz Gisèle Pelicot jest gwiazdą. Widzę ją na okładce popularnego tygodnika „Paris Match”, jak na Festiwalu w Wenecji całuje się z Jane Fondą, też nibyfeministyczną ikoną. Pożal się Boże takiej ikony, która swoją karierę królowej fitnessu zbudowała na kłamstwach.
Felieton został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
