W nagraniu opublikowanym na Facebooku Lech Wałęsa odniósł się do sprawy umorzenia postępowania w sprawie "Teczek Kiszczaka". Z oficjalnego dokumentu prokuratury wynika, że były przewodniczący NSZZ Solidarność nie mógł być tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa ps. Bolek i pisać donosów, ponieważ był wtórnym analfabetą.
W reakcji dziennikarze Kanału Zero Robert Mazurek i Krzysztof Stanowski zamieścili na kanale nagrania, w których wyśmiali argumentację prokuratury. Dziennikarze wielokrotnie powiedzieli, że gdyby potraktować je na poważnie i założyć, że rzeczywiście nie umiał czytać i pisać, to oznaczałoby, że Wałęsa był "debilem". – Oni uważają, że nazwanie prezydenta Polski debilem, który nie potrafi pisać i czytać, mu pomaga – powiedział Mazurek w 117 odcinku programu Mazurek & Stanowski, podkreślając, że jest to przerażające.
Lech Wałęsa: Prokuratura powiedziała, że w tamtym czasie był analfabetyczny debilizm
– Zobaczcie w internecie i gdziekolwiek tylko jest informacja, co oni wyprawiają. Nazywają mnie debilem i różnymi wyzwiskami – mówi na swoim filmiku Wałęsa. – Oczywiście wykorzystują każdy moment, a teraz wykorzystują to, co powiedziała prokuratura, że w tamtym czasie nie mogłem napisać takich tekstów, że w tamtym czasie był debilizm, analfabetyczny debilizm, który powstał, kiedy 10 lat nie miałem w ręku długopisu – oznajmił były prezydent.
– To prawda. Wtedy miałem ograniczone możliwości tworzenia pisemnego. Ale to ten debilizm, to lekceważenie mnie przez bezpiekę i komunę pozwalało mi realizować moje nierealne problemy – powiedział Wałęsa.
"O to chodziło. Niech oni mnie lekceważą"
Jak dodał, chodziło nie tyle o problemy, co marzenia. Pierwsze – żeby "skończyć w Polsce komunę", a drugie "urwać się Sowietom". – To było nierealne, niemożliwe. Ale kiedy los stwarzał warunki do ich realizacji, to ja natychmiast przypominałem sobie i próbowałem to realizować – przekonywał były lider Solidarności. – Problem mój polegał na tym, że nie mogłem wam o tym powiedzieć – dodał.
Dalej Wałęsa powiedział, że nigdy nie był agentem, a jego intelekt pracował dobrze i zaprezentował swoją perspektywę swojej działalności w zakresie realizacji wyżej wymienionych celów. – [...] Kiedy budowałem tę koncepcję, kiedy uzyskałem wasze maksymalne wspierani, bezpieka się orientowała i mnie lekceważyła. I o to właściwie chodziło. Niech oni mnie lekceważą – oznajmił Wałęsa.
Niedługo po publikacji nagranie zostało usunięte z profilu byłego prezydenta.
Nagranie podał dalej w social mediach m.in. prof. Sławomir Cenckiewicz, dopisując, że jest "trochę bezradny".
Czytaj też:
Wałęsa: Dla mnie nie jest on prezydentem. Żądam przeliczenia Czytaj też:
Wałęsa grzmi: Podpalą nam Polskę, Europę i świat
