Planowo wybory powinny odbyć się wiosną 2018 roku. Chociaż obecny prezydent – Władimir Putin, nie potwierdził jeszcze, że będzie kandydował, to prawdopodobnie w 2018 roku, po raz czwarty powalczy o fotel prezydencki.
Chociaż uczestnictwo Aleksieja Nawalnego nie stanowi zagrożenia dla Putina, bądź prawdopodobnie innego kandydata wyznaczonego przez obóz władzy, to może spowodować protesty.
Jak mówi sam kandydat opozycji, w Rosji nie było prawdziwych wyborów od 20 lat. – Mam dosyć patrzenia na wybory, w których kandydaci wymyślają dane, nie mają odwagi skrytykować z góry ustalonego kandydata–zwycięzcy. Doskonale też wiem, że dla mnie, nawet stanie się kandydatem nie będzie łatwe – podkreślił Nawalny.
Opozycyjny polityk wezwał też społeczeństwo do poparcia jego kandydatury. – Przyjaciele, wzywam was, abyście mnie poparli i przyłączyli się do mojej drużyny, żebyśmy mogli wspólnie walczyć o przyszłość naszego ukochanego kraju – mówił Nawalny.
Aleksiej Nawalny kandydował już w wyborach, na mera Moskwy w 2013 roku. Tamte wybory przegrał z pełniącym obecnie stanowisko merem Siergiejem Sobianinem, zajmując drugie miejsce.
W wyborach w 2018 roku, problemem może być wyrok jaki ciąży na polityku. Nawalny został skazany na 5 lat kolonii karnej za zdefraudowanie 30 milionów rubli z państwowej spółki Kirowles, ale wyrok został uchylony w 2013 roku. Obecnie sprawa jest ponownie rozpatrywana.
