Donald Trump zwolnił Jamesa Comey’a z FBI, argumentując, że wziął w tej sprawie pod uwagę opinię prokuratora generalnego Jeffa Sessionsa, który stwierdził, że Comey "nie jest w stanie skutecznie kierować" tą instytucją. Źródła z bliskiego otoczenie prezydenta USA, podawały, że konkretnym powodem zwolnienia był sposób prowadzenia śledztwa ws. używania przez byłą szefową amerykańskiej dyplomacji Hillary Clinton prywatnego serwera do korespondencji mailowej, w której padały poufne informacje.
Lojalność FBI
Nowe informacje podane przez gazetę "New York Times" wskazują, że szef FBI i nowy prezydent od początku nie dogadywali się najlepiej. Współpracownicy Comey'a poinformowali gazetę, że szef Biura obawiał się spotkania z prezydentem, ponieważ nie chciał oskarżeń o utratę niezależności przez FBI.
Kiedy w styczniu Comey pojawił się w Białym Domu na zaproszenie samego prezydenta, w rozmowie jeden na jeden, Trump zapytał szefa FBI, czy ten może "zapewnić" go o swojej lojalności. Jak podaje gazeta, Comey miał odmówić, proponując w zamian uczciwość i szczerość.
Kilka tygodni później, w ostatni wtorek, Comey został zwolniony.
Czytaj też:
Hillary Clinton: Gdyby nie list szefa FBI, byłabym dziś prezydentemCzytaj też:
Niespodziewany ruch Trumpa. Zwolnił dyrektora FBICzytaj też:
W łóżku z wrogiem
