Niemcy nie chcą ścigać byłego strażnika z obozu SS

Niemcy nie chcą ścigać byłego strażnika z obozu SS

Dodano: 
Niemiecki obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau
Niemiecki obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau Źródło: Pixabay/Domena Publiczna
Nie będzie wznowienia śledztwa przeciwko 95-letniemu byłemu strażnikowi z obozu w Trawnikach. Jakiw Palij uniknie kary.

Ten były członek SS jest podejrzany o współudział w zbrodniach wojennych i zamordowaniu kilku tysięcy ludzi, głównie Żydów. W 2016 r. umieszczono go na liście najbardziej poszukiwanych zbrodniarzy nazistowskich Centrum Szymona Wiesenthala.

W sierpniu tego roku Palij został deportowany z USA do Niemiec. Władze amerykańskie od dawna naciskały na rząd niemiecki, aby zgodził się na przyjęcie byłego esesmana. Mężczyzna, emigrując do Ameryki w 1949 roku, sfałszował swój życiorys i zataił fakt współpracy z SS.

Po jego deportacji szereg instytucji, w tym Centralna Rada Żydów w Niemczech, wzywało do ponownego wdrożenia śledztwa, które umorzono w 2016 r. Jak informuje "Der Spiegel", prokuratura odmówiła.

Zdaniem niemieckich śledczych przyjazd Palija nie wniósł żadnych nowych prawnych argumentów, które uzasadniałyby zmianę decyzji o umorzeniu postępowania.

Deutsche Welle informuje, że 95-letni były strażnik obozowy trafił do jednego z domów opieki w Nadrenii Północnej-Westfalii. Jakiw Palij utrzymuje, że jego służba w Trawnikach polegała jedynie na nocnym patrolowaniu ulic i mostów.

Czytaj też:
Syn Hansa Franka wątpi w niemiecką demokrację. "Nie ufam temu"

Czytaj także