Niemiecka prasa wieszczy upadek UE. "Jeśli we Francji i Polsce wygra prawica"

Niemiecka prasa wieszczy upadek UE. "Jeśli we Francji i Polsce wygra prawica"

Dodano: 
Flagi Polski i UE, zdjęcie ilustracyjne
Flagi Polski i UE, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Niemiecka gazeta ostrzega, że "UE jako sojusz liberalnych państw zginie, jeśli w 2027 r. we Francji i Polsce wygra prawica".

Gazeta "Sueddeutsche Zeitung" pochyla się nad stanem Unii Europejskiej. "Czterej jeźdźcy apokalipsy sieją obecnie strach i przerażenie w Niemczech. Zwiastują oni wzrost ekstremizmu prawicowego, upadek gospodarczy, trzecią wojnę światową, katastrofę klimatyczną. Każdy z nich ma twarz Donalda Trumpa"– czytamy w poniedziałek. Autor felietonu Josef Kelnberger ubolewa, że niestety nikt nie traktuje poważnie "piątego jeźdźca apokalipsy o twarzy Trumpa, zwiastującego upadek Unii Europejskiej już w przyszłym roku".

Autor odnosi się do wyborów w Polsce i Frrancji. "UE jako sojusz liberalnych państw demokratycznych umrze, jeśli w wyborach we Francji i Polsce w 2027 roku wygra prawica. Trump, Putin i Xi będą walczyć o łupy. A w Niemczech przeszłość, którą uważano za pokonaną, powróci w postaci partii AfD. Będzie ona kierować rządem, który dysponuje najsilniejszą armią na rozpadającym się kontynencie" – pisze Kelnberger. Według niego ten obraz upadku nie jest dziełem "szalonych proroków apokalipsy", ale powraca w rozmowach wpływowych osób w Brukseli, obawiających się o projekt polityczny, który od lat zapewnia Europie pokój i dobrobyt. "Z perspektywy Brukseli najbardziej przerażające jest to, że nigdzie w Europie nikt nie wydaje się poważnie martwić o UE. A przecież są powody do paniki. Tylko dzięki sprawnie funkcjonującej UE można bronić liberalnego europejskiego modelu życia" – cytamy w "SZ".

Wielu kryzys UE

"Przywódcy wielokrotnie zbierali się razem, rozszerzali i pogłębiali Unię, wprowadzili euro, a podczas pandemii zaciągnęli nawet wspólne długi. Istnieją jednak poważne powody, by sądzić, że obecny kryzys jest tym wielkim kryzysem, który nie przyczyni się do rozwoju Europy, ale doprowadzi do jej rozłamu" – wieszczy Josef Kelnberger.

"Węgry pod rządami Viktora Orbana już dawno odeszły od podstawowego konsensusu UE w zakresie zasad państwa prawa, ochrony klimatu i w miarę humanitarnej polityki migracyjnej. Słowacja wydaje się podążać podobną drogą. Jeśli jako miarę potraktować wsparcie dla Ukrainy, to Czechy również już się odłączyły. Włoszka Giorgia Meloni nadal pozostaje w konserwatywnym mainstreamie, ale to się prawdopodobnie zmieni, jeśli we Francji rządzić będzie Jordan Bardella zamiast Emmanuela Macrona, a w Polsce epigon Kaczyńskiego zamiast Donalda Tuska" – przekonuje autor.

Czytaj też:
KE odrzuca finansowanie katolickich organizacji. Padły słowa o dyskryminacji
Czytaj też:
Von der Leyen opowiada frazesy o Mercosur. Nie wspomina o chemii w tamtejszej produkcji


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: Deutsche Welle / "Sueddeutsche Zeitung"
Czytaj także