Rosyjski propagandzista: Rosja powinna rozpocząć wojnę z Europą

Rosyjski propagandzista: Rosja powinna rozpocząć wojnę z Europą

Dodano: 
Władimir Putin, prezydent Rosji
Władimir Putin, prezydent Rosji Źródło: Wikimedia Commons
Bliski Kremlowi rosyjski propagandzista Władimir Sołowjow niedawno wezwał władze Rosji do udzielenia pomocy Donaldowi Trumpowi w próbie przejęcia Grenlandii. Ponadto, przywołując jako przykład operację USA w Wenezueli, zaproponował również administracji Władimira Putina rozpoczęcie operacji wojskowej w Armenii oraz w Azji Centralnej.

Władimir Sołowjow jest postrzegany jako narzędzie przekazywania oficjalnego stanowiska rosyjskich władz, wykorzystywane do testowania lub przygotowywania opinii publicznej. Media wielokrotnie określały go mianem „rupora Kremla”. Przytaczając jego wypowiedzi na temat Grenlandii, amerykańska edycja brytyjskiego dziennika "The Daily Express" nazwała go wręcz „sojusznikiem Putina”.

O Grenlandii Sołowjow mówi jako o obszarze konfrontacji z Unią Europejską oraz strefie rosyjsko-amerykańskich wpływów. – Dla nas bardzo korzystne byłoby, gdyby była to wojna z Europą. I bylibyśmy gotowi pomóc Trumpowi wyzwolić Grenlandię spod tego obcego wpływu. A dlaczego nie? – stwierdził kilka dni temu.

W innym programie Sołowjow przypomniał o – jak to ujął – konieczności rozszerzenia rosyjskiej agresji militarnej na państwa postsowieckie. – Pluć na prawo międzynarodowe, na porządek międzynarodowy. Skoro dla naszego bezpieczeństwa narodowego konieczne było rozpoczęcie specjalnej operacji wojskowej (SOW) na Ukrainie, to dlaczego, kierując się tymi samymi przesłankami, nie możemy rozpocząć SOW także w innych punktach naszej strefy wpływów – mówił.

Od początku pełnoskalowej agresji militarnej przeciwko Ukrainie w 2022 r. Władimir Sołowjow wielokrotnie groził Europie i wzywał Moskwę do podjęcia radykalnych działań.

Kremlowski propagandzista wielokrotnie zasłynął z ekstremalnych wezwań do agresji. Przykładowo w czerwcu 2025 r. mówił o konieczności użycia broni jądrowej przeciwko Polsce, a dwa miesiące później zaproponował Kremlowi zniszczenie Norwegii. – Czy oni wszyscy są gotowi za to umrzeć? Nie ma ich tak wielu, więc poszłoby to szybko. Co więcej, nikt nawet nie zorientuje się, że Norwegowie przestali istnieć – tłumaczył.

W październiku Sołowjow wezwał już wprost do rozpoczęcia pełnoskalowej wojny z Unią Europejską. Według niego pierwszymi celami "uderzenia odwetowego" powinny być Bruksela, Berlin i Paryż, a także przedsiębiorstwa produkujące sprzęt wojskowy dla Ukrainy.

W styczniu retorykę Sołowjowa, zgodnie z którą Armenia i Azja Centralna pozostają strefami wpływów Moskwy, a Kreml mógłby rozpocząć tam SOW, potępiły władze Armenii oraz skomentowali politycy z kilku państw Azji Centralnej – Kirgistanu, Kazachstanu i Uzbekistanu.

Choć 15 stycznia rosyjskie MSZ zdystansowało się od wypowiedzi prezentera, w których wzywa on do agresji militarnej przeciwko krajom Europy, Kaukazu i Azji Centralnej, określając je jako „prywatną opinię”, doświadczenie historyczne pokazuje, że podobna retoryka stanowi element rosyjskiej tradycji polityki zagranicznej.

Począwszy od XVIII wieku, od czasów panowania Piotra I, Rosja konsekwentnie postrzegała rozszerzanie swoich wpływów na regiony sąsiednie jako element polityki państwowej, ujmując je w kategoriach stref interesów i kontroli strategicznej. Utrata wpływów na takich obszarach była często interpretowana jako zagrożenie dla bezpieczeństwa, wymagające twardej reakcji. Szczególnie wrażliwym obszarem dla Moskwy przez sześć stuleci pozostawał Kaukaz Południowy, w tym terytorium współczesnej Armenii.

Imperium rosyjskie, a następnie Związek Sowiecki, odegrały istotną rolę w kształtowaniu granic administracyjnych, procesów demograficznych oraz architektury politycznej dzisiejszej Armenii. W tym celu Rosja świadomie stała się nawet częścią procesu, w wyniku którego cywilizacja turecka została zniszczona i wyparta z ziemi będącej jej historyczną ojczyzną. Obecnie terytorium to stanowi podstawę państwa ormiańskiego.

Jeśli spojrzeć na fakty historyczne, najbardziej szczegółowo i konsekwentnie polityka Moskwy na Kaukazie została omówiona w książce ukraińskiego autora, publikującego pod pseudonimem Kuzari, który wydał pracę pt. “Zaginiona cywilizacja”. Autor krok po kroku pokazuje w niej, w jaki sposób – celowo i metodycznie – działania Moskwy odegrały kluczową rolę w transformacji regionu oraz wyparciu ludów turkijskich z ziemi stanowiącej ich historyczną ojczyznę.

"Piotr Wielki był architektem wielkiego projektu zmiany mapy etniczno-demograficznej Kaukazu Południowego poprzez masowe i systematyczne przesiedlanie Ormian z pobliskich obszarów Persji i Turcji. Kolejni rosyjscy monarchowie oraz sowieccy przywódcy, zwłaszcza Stalin, gorliwie realizowali ten piotrowy zamysł, rozszerzając go i dostosowując do zmieniających się realiów” – czytamy w jednym z rozdziałów książki.

Jak podkreśla autor, wszystkie tezy i wnioski przedstawione w badaniu opierają się na obszernej bazie dowodowej, obejmującej około dwóch tysięcy źródeł. Dla zachowania obiektywizmu, w pracy celowo nie korzystano ze źródeł azerskich ani tureckich.

Szczególną warstwę wykorzystanych materiałów stanowią wspomnienia czołowych działaczy ormiańskiego ruchu narodowego końca XIX i pierwszych dekad XX wieku. Wiele informacji zaczerpnięto z prac ormiańskich świadków opisywanych wydarzeń, twórczości ormiańskich pisarzy oraz opracowań uznanych ormiańskich historyków. Kolejny istotny korpus źródeł tworzą rosyjskie kroniki, a także prace europejskich misjonarzy i podróżników, dokumenty oraz wspomnienia francuskich, rosyjskich i sowieckich urzędników, a także państwowych i politycznych decydentów.

W trakcie pracy nad książką przeprowadzono wywiady z niemal pięćdziesięcioma ostatnimi przedstawicielami erywańsko-zangezurskiej cywilizacji turkijskiej. Wszystkie rozmowy zostały nagrane na wideo w latach 2024–2025 w Azerbejdżanie, Gruzji i Turcji. Część rozmówców nie dożyła momentu publikacji książki.

Wspomniana książka, a w szczególności zaprezentowana w niej baza dowodowa, po raz kolejny potwierdzają, że słów kremlowskiego propagandysty Sołowjowa nie można sprowadzać do „prywatnej opinii”, ponieważ wpisują się one w realną praktykę państwową i świadczą o imperialnym charakterze rosyjskiej polityki na przestrzeni wieków.


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także