Zabójstwo studenta we Francji. 11 zatrzymanych po tragedii w Lyonie

Zabójstwo studenta we Francji. 11 zatrzymanych po tragedii w Lyonie

Dodano: 
Flaga Francji. Zdj. ilustracyjne
Flaga Francji. Zdj. ilustracyjne Źródło: Unsplash / Amin Zabardast
Francja znalazła się w stanie politycznego wrzenia po brutalnym pobiciu 23-letniego Quentina Deranque’a w Lyonie.

Jak informują media, liczba zatrzymanych w śledztwie wzrosła do 11 osób, a sprawa jest traktowana jako śledztwo w sprawie przemocy ze skutkiem śmiertelnym o podłożu politycznym.

Brutalny atak w centrum Lyonu

Deranque zmarł 14 lutego w wyniku ciężkich obrażeń głowy odniesionych podczas ulicznej napaści. Do ataku doszło podczas starcia między środowiskami skrajnej prawicy i radykalnej lewicy. Quentin brał udział w manifestacji organizacji Nemesis przeciw występowi radykalnej, proimigracyjnej polityk Rimy Hassan na uczelni w Lyonie i po jej zakończeniu został zaatakowany przez uzbrojonych bojówkarzy Antify. Nagrania analizowane przez śledczych mają ukazywać grupę zamaskowanych napastników bijących i kopiących osoby leżące na ziemi.

Sprawa szybko nabrała wymiaru politycznego. Francuski "Le Monde” informuje, że wśród zatrzymanych znajdują się osoby powiązane z antyfaszystowską organizacją Jeune Garde, która została rozwiązana przez władze w 2025 roku. Dziennik wskazuje również na związki części zatrzymanych ze środowiskiem partii La France Insoumise (LFI). Reuters potwierdza z kolei, że zatrzymany został parlamentarny współpracownik deputowanego LFI Raphaëla Arnaulta. Według agencji, asystent zaprzecza bezpośredniemu udziałowi w śmiertelnym pobiciu, a jego prawnicy podkreślają, że formalnie odrzuca zarzuty.

Jak podaje francuski dziennik, część zatrzymanych figurowała na liście "S", obejmującej osoby monitorowane przez służby z powodu potencjalnej radykalizacji. Dziennik zaznacza, że śledczy badają, czy starcie miało charakter spontaniczny, czy było elementem szerszej konfrontacji między skrajnymi środowiskami politycznymi.

"Rana dla Republiki"

Do tragedii doszło zaledwie kilka tygodni przed wyborami samorządowymi. Reuters podkreśla, że sprawa wywołała ostrą reakcję polityków prawicy i centrum, którzy domagają się wyjaśnień oraz rozliczeń wobec środowisk powiązanych z radykalną lewicą. Śmierć młodego działacza wywołała gwałtowną reakcję także na najwyższych szczeblach władzy. Prezydent Emmanuel Macron potępił przemoc polityczną i wezwał do zachowania spokoju oraz do bezwzględnego ukarania sprawców, podkreślając, że "Republika nie może tolerować przemocy motywowanej ideologicznie". Premier Włoch Giorgia Meloni określiła śmiertelny atak w Lyonie jako szokujący i nazwała go "raną dla całej Europy". Szefowa włoskiego rządu podkreśliła, że przemoc motywowana ideologicznie stanowi zagrożenie nie tylko dla porządku publicznego, ale dla fundamentów europejskiej demokracji.

Z kolei premier Sébastien Lecornu miał wezwać do "oczyszczenia debaty publicznej z przemocy i podżegania", jednocześnie zaznaczając konieczność przestrzegania zasady domniemania niewinności wobec zatrzymanych. Lider skrajnej prawicy Jordan Bardella obarczył środowisko radykalnej lewicy "moralną odpowiedzialnością" za eskalację przemocy twierdząc, że klimat polityczny tworzony przez LFI sprzyja brutalnym konfrontacjom ulicznym. Lider LFI Jean-Luc Mélenchon odrzucił natomiast oskarżenia o odpowiedzialność polityczną partii, określając je jako próbę instrumentalnego wykorzystania tragedii przed wyborami. Partia podkreśla, że nie ponosi żadnej odpowiedzialności za działania jednostek.

Czytaj też:
Szefowa EBC poda się do dymisji? W tle wybory we Francji
Czytaj też:
Lewicowi bojówkarze zaatakowali i zabili studenta. Wśród nich asystent posła?

Źródło: BBC / Le Monde/ Reuters/ DoRzeczy.pl
Czytaj także