Jak przekazała Służba Bezpieczeństwa Ukrainy, 36-letni mężczyzna i 28-letnia kobieta byli bezrobotni. Mieszkali razem w miejscowości Izmaił w obwodzie odeskim.
Para zwróciła uwagę na ogłoszenie w sieci, zachęcające do "łatwego zarobku". To właśnie za pośrednictwem takiego anonsu rekrutowano osoby gotowe do rejestrowania na rzecz Rosjan satelitarnych terminali Starlink.
Tak ukraińska para dopuściła się zdrady. Zwabił ich "łatwy zarobek"
Ukraińcy, których skusiła oferta, za rejestrację każdego terminala mieli otrzymywać wynagrodzenie w wysokości 30 dolarów amerykańskich, czyli około 107 zł. 36-latek i 28-latka, chcąc zainstalować jak najwięcej urządzeń, próbowali wciągnąć w proceder kolejne osoby.
Podejrzanych udało się zatrzymać dzięki pracy specjalistów ds. kontrwywiadu i cyberbezpieczeństwa, którzy działali pod nadzorem prokuratury.
Już podczas przeszukania mieszkania ukraińskiej pary natrafiono na dowody działań na rzecz Rosji. Były to m.in. o korespondencja, instrukcje dotyczące rejestracji systemów Starlink oraz informacje o wynagrodzeniu.
Zatrzymanych oskarżono o zdradę stanu w trakcie trwania wojny, a za taki czyn ukraińskie prawio przewiduje karę dożywotniego pozbawienia wolności.
Rosja liczy na więcej. Pieskow: Nie osiągnęliśmy celów
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył we wtorek, że Rosja "nie osiągnęła jeszcze swoich celów" i będzie kontynuować działania do ich realizacji.
Jak podaje Reuters, Moskwa przedstawia konflikt nie tylko jako wojnę z Ukrainą, lecz jako "szerszą konfrontację z Zachodem", w którą zaangażowane są państwa NATO i Unii Europejskiej poprzez wsparcie militarne dla Kijowa.
Według Reutersa rosyjskie władze deklarują formalną otwartość na rozwiązania polityczne, jednak nie wskazują żadnych konkretnych ram czasowych ani warunków potencjalnych negocjacji. W rocznicowych wypowiedziach rosyjskich władz pojawiają się za to oskarżenia pod adresem państw europejskich o rzekome rozważanie przekazania Ukrainie broni jądrowej.
Czytaj też:
Putin zabrał głos w rocznicę wojny na Ukrainie. "Będą żałować"Czytaj też:
"Jestem, delikatnie mówiąc, bardzo sceptyczny". Macron bez ogródek
