Oman to jeden z krajów Półwyspu Arabskiego, który traci w wyniku trwającej od 20 dni wojny na Bliskim Wschodzie. Minister spraw zagranicznych tego państwa, Badr Albusaidi, powiedział w środę, że Stany Zjednoczone utraciły kontrolę nad swoją polityką zagraniczną i są zaangażowane w wojnę, która nie jest "ich".
W artykule opublikowanym w "The Economist" stwierdził, że Stany Zjednoczone i Iran były bliskie osiągnięcia prawdziwego porozumienia. Dodał, że wspólne amerykańsko-izraelskie ataki na Iran 28 lutego, przeprowadzone zaledwie kilka godzin po ostatniej i najbardziej istotnej rundzie rozmów, były "szokiem, ale nie niespodzianką".
Największy błąd USA? "Dali się wciągnąć w nie swoją wojnę"
Albusaidi ocenia: "Największym błędem amerykańskiej administracji było oczywiście to, że dała się wciągnąć w tę wojnę". Dodał, że "to nie jest wojna Ameryki i nie ma prawdopodobnego scenariusza, w którym zarówno Izrael, jak i Ameryka dostaną to, czego chcą". "Przywódcy Izraela najwyraźniej przekonali Amerykę, że Iran został tak osłabiony sankcjami, wewnętrznymi podziałami i amerykańsko-izraelskimi bombardowaniami obiektów nuklearnych w czerwcu ubiegłego roku, że bezwarunkowa kapitulacja nastąpiłaby szybko po pierwszym ataku i zabójstwie najwyższego przywódcy" – wskazuje.
Omański polityk zaznacza, że teraz powinno być jasne, "że aby Izrael osiągnął swój deklarowany cel, będzie potrzebna długa kampania wojskowa, w którą Ameryka będzie musiała zaangażować wojska lądowe, otwierając nowy front w niekończących się wojnach, które prezydent Donald Trump wcześniej obiecał zakończyć".
Basr Albusaidi pisze, że taki kurs "nie jest tym, czego chce rząd Ameryki. Podobnie jak jej obywatele, którzy z pewnością nie postrzegają tego jako swojej wojny".
Czytaj też:
Kłopoty Amerykanów. Pierwszy taki incydent na wojnieCzytaj też:
Katar. Czarny scenariusz coraz bliżej. "Spełniły się najgorsze obawy"
