Prezydent USA Donald Trump ogłosił w czwartek, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski dodatkowe 5 tys. żołnierzy. "W związku z sukcesem wyborczym obecnego Prezydenta Polski, Karola Nawrockiego, którego z dumą poparłem, oraz naszymi relacjami z nim, z przyjemnością ogłaszam, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski dodatkowe 5000 żołnierzy. Dziękuję za uwagę!" – napisał amerykański przywódca na swojej platformie Truth Social.
Wcześniej szef Pentagonu Pete Hegseth zdecydował o wycofaniu ok. 5 tys. żołnierzy z Niemiec. Ma to nastąpić w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy. Prezydent Trump oświadczył nawet, że zamierza zmniejszyć liczbę stacjonujących w Niemczech amerykańskich żołnierzy o więcej niż 5 tys. Obecnie w Niemczech stacjonuje między 35 tys. a 37 tys. wojskowych z USA. W piątek sekretarz stanu Marco Rubio oznajmił, że nie zapadły jeszcze ostateczne decyzje w tej sprawie.
W ubiegłym tygodniu pojawiła się również informacja, że Stany Zjednoczone wstrzymały rotację, m.in. do Polski, 2. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej z 1. Dywizji Kawalerii. Pentagon podjął decyzję o redukcji brygadowych grup bojowych w Europie z czterech do trzech. Jeszcze kilka dni temu rzecznik Pentagonu Sean Parnell przyznawał, że rotacja żołnierzy do Polski się opóźni.
Trump zmienił zdanie. Pomogła "najpotężniejsza Republikanka"?
Jak opisywały media, decyzja nie spodobała się kongresmenom zarówno z Partii Demokratycznej, jak i Republikańskiej. Swoje oburzenie wyrażali przede wszystkim ci, którzy jesienią będą walczyć w wyborach połówkowych o utrzymanie swojego stanowiska.
"Dla Trumpa wybory połówkowe mają więc podwójne znaczenie. Po pierwsze, nie może sobie pozwolić na otwartą woltę we własnej partii w sprawach bezpieczeństwa, zwłaszcza gdy republikańscy kandydaci będą musieli tłumaczyć wyborcom politykę administracji wobec NATO, Iranu, Ukrainy i Europy. Po drugie, Trump potrzebuje narracji siły. Nie chce wyglądać jak prezydent, który chaotycznie wycofuje Amerykę z Europy i zostawia sojuszników samych sobie" – opisał Onet.
Według portalu, Trump miał się wsłuchać w głos szefowej personelu Białego Domu. Susie Wiles to jedna z najbliższych współpracowniczek amerykańskiego przywódcy. Media nazywają ją "najpotężniejszą Republikanką", a sam Trump – "lodową damą".
Czytaj też:
Trump interweniował ws. Polski? "Ta rozmowa była impulsem"Czytaj też:
Nawrocki pisał do Trumpa SMS-y ws. żołnierzy. "Wtedy, gdy był już syf"
