I kto tu jest niewidomy?
  • Piotr SemkaAutor:Piotr Semka

I kto tu jest niewidomy?

Dodano: 
Ukraińscy żołnierze podczas wymiany jeńców
Ukraińscy żołnierze podczas wymiany jeńców Źródło: Wikimedia Commons / Biuro prasowe prezydenta Ukrainy
Dlaczego Adam Wielomski stawia tezę o trwającym już 80 lat ścisłym sojuszu „banderowców” z Amerykanami? Odnoszę wrażenie, że bardzo pasuje to do tezy Kremla o tym, że samo wymyślenie Ukrainy to wymysł Zachodu, a agresja Władimira Putina to jedynie obrona przed perfidnym planem wojny przeciwko Rosji

Mam duże problemy z polemizowaniem z tekstem Adama Wielomskiego „Niewidomi w Warszawie” („Do Rzeczy” nr 24/2026). Autor w jednym tekście wielokrotnie sam sobie zaprzecza, a na dodatek wiele swoich tez odpiera tezami niesprawdzalnymi lub wątpliwymi. Mimo to postanowiłem podjąć polemikę z Wielomskim, gdyż jest to okazja do szerszej polemiki z obozem w polskiej publicystyce, który bagatelizuje zagrożenie rosyjskie.

Zacznę od kontekstu wynikającego z aktualnej sytuacji politycznej. Decyzja Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek armii ukraińskiej imienia „Bohaterów UPA” słusznie została uznana za pewną cezurę w relacjach polsko-ukraińskich. Istotnie były powody uznania tego gestu za pewien zwrot we wzajemnych relacjach – za koniec pewnego okresu nadziei, kredytu zaufania, ale i też za objaw końca najostrzejszego okresu w zmiennych losach wojny rosyjsko-ukraińskiej.

Nic nie stoi w miejscu. Zmieniają się potencjały siły i zmieniają się taktyki. I nie zaskoczyło mnie, że Adam Wielomski, który od początku pełnoskalowej fazy konfliktu na linii Moskwa – Kijów był krytykiem pomocy Polski dla Ukrainy, zauważył w obecnym konflikcie na linii Warszawa – Kijów okazję do triumfu. Tyle że jego generalizacje oparte są na mocno wątpliwych tezach. W jego opinii Ukraina zawsze była skazana na gloryfikację takich bohaterów jak Stepan Bandera czy Roman Szuchewycz, a ci, którzy wspierali ją w obronie swojej niepodległości, od początku popełniali błąd lub żyli w kłamstwie. Efektowne to, ale zupełnie nieprawdziwe. W tej historii nic nie było skazane na determinizm. Wyboru dokonał prezydent Zełenski.

Artykuł zostanie opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także