Jak podaje Deutsche Welle, aż 78 proc. Niemców za poważny problem uważa stan gospodarki kraju, która od siedmiu lat jest w kryzysie. Z sondażu przeprowadzonego przez ośrodek Infratest Dimap wynika, że co czwarta zatrudniona osoba obawia się o swoje miejsce pracy. Zmniejszyły się natomiast obawy dotyczące zbyt dużej imigracji do Niemiec, choć wciąż większość respondentów (51 proc.) nadal boi się "zbyt wielu obcych".
Niemcy boją się również zmiany klimatu
Na nastroje społeczne miały również wpływ niedawne upały. Okazuje się, że aż 66 proc. badanych obawia się, że globalne ocieplenie zniszczy podstawy ich egzystencji.
"Jednocześnie 89 proc. ankietowanych uważa, że politycy muszą przeznaczyć więcej pieniędzy, na przygotowanie na przykład dróg, szkół czy szpitali na przyszłe fale upałów. 58 proc. jest zdania, że nie można zaniedbywać ochrony klimatu nawet w czasach kryzysu. W tej kwestii widać jednak duże różnice wśród respondentów w zależności od tego, na kogo głosują w wyborach" – informuje Deutsche Welle. Wśród wyborców prawicowego ugrupowania Alternatywa dla Niemiec (AfD) aż 71 proc. respondentów ma odmienne zdanie na temat potrzeby ochrony klimatu w czasach kryzysowych.
Z kolei 59 proc. wszystkich ankietowanych uważa, że to raczej przemysł, a nie indywidualni konsumenci, powinien wziąć na siebie odpowiedzialność za ochronę klimatu. Wśród badanych 54 proc. nie chce, by koszty ekologiczne produktów były uwzględniane w cenie, choćby w formie podatek od CO2.
Deutsche Welle zwraca uwagę, że obywatele stracili zaufanie do rządu. "86 proc. ankietowanych twierdzi, że nie jest zadowolonych lub w ogóle nie jest zadowolonych z pracy partii koalicyjnych. Taka opinia dominuje nawet wśród wyborców partii rządzących. Spośród wyborców CDU/CSU zadowolonych jest 36 proc., a spośród wyborców SPD – 27 proc." – czytamy. Z kolei "kanclerz i szef CDU Friedrich Merz dostaje dobre oceny już tylko od 13 proc. ankietowanych".
Gigantyczna dziura budżetowa w Niemczech
Niemcy zanotowały ponad 119 mld euro deficytu budżetowego. Eksperci przewidują, że na tym nie koniec, a dziura w finansach będzie rosła.
Chociaż wpływy z podatków i składek na ubezpieczenia społeczne rosną, deficyt wyniósł 119,1 mld euro. Jego największą część wygenerował rząd federalny. Z kolei kraje związkowe w znacznym stopniu zmniejszyły swoje zadłużenie.
"Luka w niemieckim budżecie państwowym na 2025 roku okazała się większa, niż wcześniej zakładano. Deficyt sektora publicznego – obejmujący rząd federalny, kraje związkowe, gminy i ubezpieczenia społeczne – wyniósł 2,7 proc. PKB – poinformował Federalny Urząd Statystyczny. Wstępnie szacowano go na 2,4 proc. Unijny Pakt Stabilności i Wzrostu przewiduje limit na poziomie 3 proc., który takie kraje jak Francja od lat przekraczają" – podaje dw.com.
Niemiecki deficyt budżetowy w wysokości 119,1 mld euro jest większy o 3,9 mld euro niż ubiegłoroczny, który wyniósł 115,3 mld euro. Wydatki rosły bowiem szybciej niż dochody.
Czytaj też:
"Polacy ratują firmę". Niemcy zachwyceni Czytaj też:
"Niemcy zaczynają się denerwować". Duńskie media o rozwoju polskiej turystyki
