„Ludzie honoru” z hitlerowskiej Schutzstaffel

„Ludzie honoru” z hitlerowskiej Schutzstaffel

Dodano:   /  Zmieniono: 

W przededniu rocznicy Powstania Warszawskiego „Gazeta Wyborcza” rozpętała kampanię w obronie podoficera SS i członka Oddziałów Szturmowych NSDAP

Wojciech Wybranowski

„Odebranie mu polskiego obywatelstwa to błąd” – alarmuje dzisiejsza „Gazeta Wyborcza” i ostro staje w obronie zmarłego w 2007 r. grafa Albrechta von Krockowa, potomka pruskich junkrów spod Pucka. Do tej pory Albrecht von Krockow uchodził za jednego z prekursorów niemiecko-polskiego pojednania, sęk w tym, że jak się właśnie okazało, zataił i ukrywał aż do śmierci, że w okresie okupacji był nie tylko członkiem bojówek nazistowskiej NSDAP, czyli Die Sturmabteilungen der NSDAP (SA), ale także dobrowolnie wstąpił do Schutzstaffel, czyli okrytego złą sławą SS, gdzie awansował na stopień podoficerski. Po tym, jak dokumenty dotyczące von Krockowa wyszły na jaw, wojewoda pomorski Ryszard Stachurski wystąpił o pośmiertne odebranie mu polskiego obywatelstwa. Nie chodzi tu w rzeczy samej o żaden historyczno-polityczny rewanżyzm. Wniosek wojewody ma bardzo silną podstawę – w świetle polskiego prawa osoba, która służyła w obcym wojsku, automatycznie traci polskie obywatelstwo.

Dziennikarze „Gazety Wyborczej” tak zasłużeni w tropieniu rzekomego polskiego faszyzmu i nazizmu, również tam, gdzie nigdy go nie było, biorą w obronę niemieckiego nazistę, podoficera SS i członka bojówek SA, usiłując – być może – wymusić medialną kampanią zmianę decyzji wojewody. Argumenty gazety są, delikatnie mówiąc, kuriozalne. W czołówkowym artykule „GW” przekonuje między innymi, że „ w polskich książkach Albrecht jawi się jako sprawiedliwy humanista, zawstydzony Niemiec, który musiał żyć w okropnych czasach Hitlera” (sic!).

Przypomnę tylko, że mowa o człowieku, który dobrowolnie, dla kariery i zachowania majątku, przywilejów wstąpił najpierw do SA, a później do SS. Do tej formacji należał do 1944 r., do chwili, gdy armia niemiecka zaczęła ponosić klęskę za klęską.

A książki, w których mowa on nim jako „sprawiedliwym humaniście”, powstały – o czym już nie wspominają dziennikarze „GW” –w latach 90., gdy von Krockow zatajając swoją przeszłość, udzielał się na gruncie pojednania polsko-niemieckiego, starając się zarazem o odzyskanie dawnej rodowej siedziby w Krokowie.

To jednak nie koniec wybielania rzeczonego „sprawiedliwego humanisty” w nazistowskim mundurze przez „Gazetę Wyborczą”. Na łamach periodyku Grzegorz Berend, historyk, przekonuje, że skoro von Krockow wstąpił do SS, to zapewne jedynie do Allgemeine SS, czyli pewnego rodzaju rezerwy kadrowej. Historyk porównuje Allgemeine SS do... komunistycznego Frontu Jedności Narodu, a dziennikarze „GW” wtórują, że „oddziały Allgemeine SS nie walczyły na frontach II WŚ, nie zajmowały się też eksterminacją Żydów czy Polaków”.

Tak kuriozalną tezę może jednak stawiać jedynie ktoś, kto wiedzę historyczną czerpie z Wikipedii lub propagandowych broszurek czy filmów w rodzaju „Nasze matki, nasi ojcowie”. W rzeczywistości bowiem to sztaby i personel obozów koncentracyjnych były częścią Allgemeine SS, dopiero w 1942 r. obozowe sztaby zostały przekazane pod nadzór Waffen-SS. I choć dziś nie ma dowodów na to, by von Krockow jako członek Allgemeine SS miał coś wspólnego z obozami koncentracyjnymi, to jednak wybielanie tej formacji i nazywanie jej personelem pomocniczym w rzeczy samej jest dość paskudną próbą zakłamywania prawdy historycznej.

Dziś, gdy o prawdę historyczną coraz trudniej, gdy w przestrzeni publicznej pojawiają się materiały mające fałszować i zakłamywać rzeczywistość II wojny światowej w rodzaju skandalicznego serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”, dziennikarze „GW” dorzucają cegiełkę od siebie. I tak Bartosz T. Wieliński, broniąc von Krockowa, przekonuje: „Czy hrabia uwierzył w nazizm, czy tylko jako oportunista liczył, że czarny mundur i czapka z trupią główką zapewnią mu spokojne życie? Dziś nie ma to większego znaczenia”.

Taka argumentacja w środowisku „GW” nie jest nowością. Tyle że do tej pory tego rodzaju argumenty padały, gdy chodziło o byłych funkcjonariuszy SB czy działaczy PZPR. Pierwszy bodajże raz w ten sposób „Gazeta Wyborcza” broni nazisty.

A obok felietonu w obronie von Krockowa inny – autorstwa Magdaleny Środy –wzywający do krytycznej oceny Powstania Warszawskiego. To chyba już nie wymaga komentarza.


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Czytaj także