Trump grozi protestującym. Chce użyć prawa sprzed 219 lat

Trump grozi protestującym. Chce użyć prawa sprzed 219 lat

Dodano: 
Donald Trump, prezydent USA
Donald Trump, prezydent USA Źródło: Wikimedia Commons
Donald Trump chce uruchomić 219‑letni Insurrection Act. Dodatkową władzę planuje wykorzystać do wysłania wojska i gwardii narodowej na protestujących w Minneapolis.

Kilka dni temu Renee Good zginęła w Minneapolis podczas akcji służb imigracyjnych (ICE). 37-letnia kobieta nie zareagowała na polecenie funkcjonariusza i gwałtowanie ruszyła samochodem typu SUV w kierunku drugiego z agentów – tego, który w reakcji oddał w jej kierunku strzały.

Mimo że prezydent Donald Trump stwierdził, iż funkcjonariusz najpewniej działał w obronie własnej, to zdarzenie wywołało olbrzymie kontrowersje. Mieszkańcy miasta protestują na ulicach, a gubernator Minnesoty, Tim Walz, przekazał, że popiera ich prawo do wyrażania sprzeciwu.

Prezydent Donald Trump domaga się od lokalnych władz powstrzymania zamieszek oraz ataków na policję. Polityk zapowiedział, że rozważa wykorzystanie Insurrection Act z 1807, który pozwala prezydentowi użyć wojska w kraju i federalizować Gwardię Narodową w kryzysowych sytuacjach, takich jak bunt. Ostatni raz to prawno zostało zastosowano ponad 30 lat temu w 1992 r. podczas zamieszek w Los Angeles.

"Jeśli skorumpowani politycy z Minnesoty nie będą przestrzegać prawa i nie powstrzymają zawodowych agitatorów i buntowników przed atakowaniem patriotów z I.C.E., którzy tylko próbują wykonywać swoją pracę, wprowadzę ustawę o powstaniach zbrojnych, co zrobiło przed mną wielu prezydentów, i szybko położę kres tej farsie, która ma miejsce w tym niegdyś wielkim stanie" – przekazał prezydent USA we wpisie zamieszczonym w mediach społecznościowych.

W przeszłości Trump już groził użyciem tego prawa, jednak do tej pory nie podjął faktycznych kroków w tym kierunku.

Renee Good zaangażowana w proimigracyjną "ICE Watch"

Jak dowiedział się "New York Post" Good była zaangażowana w "ICE Watch", luźną koalicję aktywistów, której celem jest zakłócanie działalności służb realizujących deportacje nielegalnych imigrantów. Minneapolis, gdzie działała, jest "miastem sanktuarium" dla nielegalnych przybyszów.

"Miasta sanktuaria" to potoczne określenie miast, których władze przez lata wpuszczały do siebie nielegalnych imigrantów, a teraz utrudniają ich deportacje. To m.in. San Francisco, Oakland, Los Angeles, Chicago czy Nowy Jork. Rządzą tam przedstawiciele Partii Demokratycznej, którzy sprzeciwiają się imigracyjnej polityce administracji prezydenta Trumpa, której elementem jest masowe odsyłanie nielegalnie przebywających w USA cudzoziemców do krajów ich pochodzenia.

Czytaj też:
USA zawieszają wydawanie wiz dla obywateli 75 krajów
Czytaj też:
Trump dostał Nobla. Mocny gest Machado


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: Fox News
Czytaj także