Wojna zabrała im wszystko. Dzieci walczą o życie w Strefie Gazy

Wojna zabrała im wszystko. Dzieci walczą o życie w Strefie Gazy

Dodano: 
Dziecko w zniszczonej Strefie Gazy
Dziecko w zniszczonej Strefie Gazy Źródło: Wikimedia Commons
Co najmniej 40 tysięcy dzieci w Strefie Gazy straciło oboje rodziców w wyniku wojny, a kolejne 17 tysięcy zostało rozdzielonych ze swoimi rodzinami.

Osierocone dzieci często żyją w prowizorycznych schronieniach – ruinach budynków, błocie i rozpadających się namiotach. W okresie zimowym sytuacja staje się szczególnie dramatyczna: brak opału, suchego miejsca do spania oraz czystej wody oznacza bezpośrednie zagrożenie życia.

Dramatyczna sytuacja

W ostatnim kwartale 2025 roku dzieci i młodzież stanowiły aż 38 proc. wszystkich pacjentów punktów medycznych prowadzonych przez organizacje humanitarne w Gazie. W wielu przypadkach to właśnie pracownicy medyczni i wolontariusze stają się jedynymi opiekunami rannych i niedożywionych dzieci. W środowisku pomocowym pojawił się nawet nowy termin: WCNSF (Wounded Child, No Surviving Family) oznaczający ranne dziecko bez ocalałej rodziny.

Warunki sanitarne gwałtownie się pogarszają. Powodzie i wilgoć powodują gnicie namiotów, które stają się siedliskiem chorób. Problem pogłębia powszechne niedożywienie i bardzo niska odporność dzieci, a ograniczony dostęp do pomocy humanitarnej utrudnia stabilizację sytuacji. Eksperci alarmują również o skutkach psychologicznych. Specjaliści ostrzegają, że skutki wojny będą długotrwałe. Chroniczny stres i trauma mogą wpływać nie tylko na rozwój psychiczny, ale – według badań epigenetycznych – pozostawiać ślady biologiczne, które mogą być widoczne także w kolejnych pokoleniach. Sytuacja dzieci w Gazie pozostaje jednym z najpoważniejszych kryzysów humanitarnych ostatnich lat, a liczby ofiar i osieroconych najmłodszych wciąż rosną.

Rada Pokoju lekiem na Strefę Gazy?

Tymczasem w Polsce trwa dyskusja nad przystąpieniem Polski do rady Pokoju utworzonej przez prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, której zadaniem miałoby być m.in. odbudowanie zrujnowanej Strefy Gazy. Wpisowe do Rady Pokoju wynosi miliard dolarów. Czy Polska powinna ponieść taki koszt? – Nie jestem zwolennikiem, żeby polski podatnik przekazał tak duże pieniądze do kompletnie nieznanej instytucji (...). Prezydent Karol Nawrocki nie powiedział "tak" albo "nie", ale że musi się konsultować z rządem, bo to skomplikowana i kosztowna sprawa. Moim zdaniem prezydent miał rację i taka odpowiedź była słuszna – skomentował w rozmowie z "Faktem" Daniel Fried, ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce w latach 1997-2000.

Prezydent Karol Nawrocki podczas wizyty w Davos przedstawił swoje stanowisko w tej sprawie. Jak przekazał, w rozmowie z amerykańskim przywódcą wyraził zainteresowanie udziałem w tym projekcie, a samo zaproszenie określił jako "wyraz szacunku wobec prezydenta, wojska i narodu polskiego". Jednocześnie podkreślił, że nie złożył podpisu pod deklaracją powołującą Radę, choć wziął udział w jej inauguracji. Temat udziału Polski w przedsięwzięciu Trumpa zostanie poruszony podczas najbliższego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego, zaplanowanego na 11 lutego.

Czytaj też:
ONZ na skraju bankructwa. Guterres alarmuje: Kryzys się pogłębia
Czytaj też:
Tysiące rodzin jest zagrożonych. Rząd Palestyny apeluje do ONZ


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: RMF 24 / DoRzeczy.pl
Czytaj także