Rada Krajowa ugrupowania przyjęła specjalną uchwałę mającą tymczasowo zablokować wszelkie zmiany personalne w partii i strukturach ją reprezentujących. Decyzja ma obowiązywać przez najbliższe tygodnie i stworzyć przestrzeń do wyciszenia konfliktów wewnętrznych.
Uchwałami w nieposłusznych członków
Uchwała została zaproponowana przez przewodniczącą Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz i zakłada m.in. zawieszenie trwających postępowań dyscyplinarnych, wstrzymanie zmian kadrowych w organach partyjnych oraz ograniczenie zmian formalnych w podmiotach związanych z ugrupowaniem. Dokument zobowiązuje także członków partii do zaprzestania działań mogących pogłębiać napięcia wewnętrzne. Kluczowym momentem spotkania było głosowanie nad przyjęciem tej uchwały. Miała ona zatrzymać wszelkie roszady personalne, zarówno w partii, jak i w klubie parlamentarnym, w tym próby odwołania Pawła Śliza z funkcji przewodniczącego klubu. Spór o to stanowisko narastał od początku tygodnia i był jedną z głównych osi konfliktu wewnątrz ugrupowania.
Przyjęcie uchwały oznaczało faktyczne zamrożenie planowanych zmian kadrowych, których domagała się część polityków związanych z Pauliną Hennig-Kloską. Po przegranym głosowaniu – według relacji uczestników spotkania – posłanka opuściła posiedzenie bez słowa, co wywołało konsternację wśród części działaczy. Część uczestników była oburzona takim zachowaniem, inni przyjęli je ze zdziwieniem. Władze partii zapowiadają jednak próbę deeskalacji konfliktu. W planach są rozmowy przy jednym stole oraz negocjacje dotyczące przyszłego kształtu klubu parlamentarnego i relacji między frakcjami.
Nieudane odwołanie przewodniczącego partii
Kilka dni temu część członków Polskich 2050 próbowała doprowadzić do odwołania przewodniczącego partii Pawła Śliza. Inicjatywa miała mieć jednak ograniczone poparcie, gdyż za odwołaniem chciało zagłosować 10 z 31 posłów, podczas gdy do skutecznego odwołania potrzebna jest większość 3/5, czyli 19 głosów. Do głosowania ostatecznie nie doszło, ponieważ przewodniczący zamknął posiedzenie klubu. Pojawiły się też zarzuty ze strony części posłów, że nie dopuszczono do procedowania wniosków.
Śliz w publicznym wpisie przedstawił własną interpretację sytuacji. Oskarżył swoich przeciwników o próbę zmiany zasad w trakcie trwania sporu politycznego i nazwał ich działania nieetycznymi. Według niego posłowie składający wnioski mieli świadomość, że nie dysponują wymaganą większością, dlatego – jego zdaniem – próbowali doprowadzić do zmian proceduralnych, które ułatwiłyby jego odwołanie. Szczególnie krytycznie ocenił moment złożenia wniosków – tuż przed zakończeniem posiedzenia i przy nieobecności części parlamentarzystów – uznając to za celowe działanie taktyczne.
Czytaj też:
To koniec Polski 2050? Posłowie mówią o odejściach, jest wniosek o odwołanieCzytaj też:
"Działanie wysoce nieetyczne". Śliz o tych, którzy chcą go odwołać
