We wtorek mijają cztery lata od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę. W Kijowie odbyły się uroczystości upamiętniające poległych w walce żołnierzy, w których uczestniczyła m.in. przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.
Orban uderza w Zełenskiego
Tymczasem premier Węgier Viktor Orban skrytykował prezydenta Ukrainy za próbę wciągnięcia jego kraju do wojny. Viktor Orban stwierdził również, że prowadząca w sondażach węgierska opozycja "stanęła po stronie" Kijowa.
Polityk stwierdził w zamieszczony w mediach społecznościowych wpisie, że od czterech lat na Ukrainie trwa bezsensowne zabijanie, w wyniku którego "stracono setki tysięcy istnień ludzkich". Od początku wijny "europejskie i węgierskie rodziny ponoszą konsekwencje ekonomiczne" tego konfliktu.
Orban stwierdził, że "Węgry od samego początku opowiadały się za pokojem". Jednak "nawet dzisiaj, w rocznicę, prezydent Zełenski grozi Węgrom i wywiera na nie presję, ponieważ nie damy się wciągnąć w wojnę, nie wyślemy pieniędzy na Ukrainę i nie zrezygnujemy z niedrogiej rosyjskiej energii".
"Teraz jest również jasne, że cała węgierska opozycja stanęła po stronie Ukrainy. Jej celem jest chaos, niedobory paliw i wyższe ceny przed wyborami. Stoją po stronie Zełenskiego, a nie narodu węgierskiego. Cztery lata później stawka jest jasna. W kwietniu Węgrzy muszą wybrać Fidesz" – stwierdził Orban.
Cztery lata wojny
Po nieudanej próbie zdobycia Kijowa wczesną wiosną 2022 r., siły rosyjskie skoncentrowały się na przejęciu pełnej kontroli nad obwodami ługańskim i donieckim, które razem tworzą region nazywany Donbasem. Jego część była już kontrolowana przez wspieranych przez Moskwę separatystów, zanim Władimir Putin rozkazał swoim oddziałom zaatakować całą Ukrainę.
Prezydent Rosji wysłał swoje wojska w odpowiedzi na prośbę przywódców samozwańczych republik Donieckiej i Ługańskiej, które wcześniej Moskwa uznała za niepodległe i podpisała z nimi umowy o współpracy i wzajemnej pomocy.
Czytaj też:
"Otwarte wypowiedzenie wojny Węgrom". Orban wskazał wrogów BudapesztuCzytaj też:
Mocne oskarżenia pod adresem Ukrainy. Orban wzywa ambasadora
