Pełczyńska-Nałęcz wspiera Magyara. "Go Hungary go!"

Pełczyńska-Nałęcz wspiera Magyara. "Go Hungary go!"

Dodano: 
Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz
Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz Źródło: PAP / Piotr Nowak
"To są wybory o demokrację" – tak niedzielne głosowanie na Węgrzech komentuje minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

W niedzielę o godz. 6 na Węgrzech otwarto lokale wyborcze. Decydujące starcie rozegra się pomiędzy rządzącą koalicją Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej pod przywództwem Viktora Orbana a opozycyjną partią TISZA, kierowaną przez Petera Magyara.

Ekspert ds. sondaży Marcin Palade podał dane nt. frekwencji: "Frekwencja wyborcza na godz. 11 na Węgrzech: 2022 – 25,77 proc.; 2026 – 37,98 proc.".

Polska minister wspiera Magyara

Węgierskie wybory wywołują ogromne emocje także nad Wisłą. Opozycja w większości wspiera obecnego premiera, a koalicja życzy wygranej Peterowi Magyarowi. "Go, Hungary Go! To nie są po prostu wybory, w których ludzie decydują czy ta partia czy tamta. To są wybory o demokrację, o Nasze wspólne europejskie wartości. To bunt przeciw mafijnemu, złodziejskiemu reżimowi, który okradł własnych ludzi i dla władzy oraz kasy zbratał się ze zbrodniarzem wojennym Putinem. Jesteśmy z Wami walczcie! Go Hungary Go!" – napisała w serwisie X szefowa Polski 2050, minister funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.

Liderzy obu partii oddali już swoje głosy. Pytany o to, czy w razie ewentualnego zwycięstwa konkurenta pogratuluje mu sukcesu Orban odparł, że "należy postępować zgodnie z węgierską konstytucją", a "Decyzję narodu, ludzi należy uszanować". Premier Węgier dodał, że nie widzi powodu, dla którego miały nie pogratulować Magyarowi.

Z kolei lider Tiszy mówił, że spodziewa się rekordowej frekwencji. Dodał również, że ma informacje o ok. 60 przypadkach rzekomych oszust wyborczych.

– Nikt na poważnie nie może sądzić, że TISZA nie wygra wyborów – powiedział.

Sondaże nie są miarodajne

W najnowszym odcinku na kanale Do Rzeczy Piotr Szlachtowicz rozmawiał z socjologiem polityki ekspertem w zakresie badań sondażowych Marcinem Palade na temat wyborów parlamentarnych na Węgrzech, które odbędą się 12 kwietnia. Suwerenistyczny Fidesz mierzy się z popieraną przez establishment Unii Europejskiej formacją TISZA.

Palade przypomniał, że wbrew temu, co podają głównonurtowe media w Polsce, na Węgrzech nie ma tzw. niezależnych sondażowni. Wszystkie są albo prorządowe, albo powiązane z obozem antyrządowym. – W mediach w Polsce prezentuje się prawie wyłącznie sondaże korzystne dla opozycji, a niekorzystne dla Fideszu, przywołując wyniki sondażowni, które określa się mianem "niezależnych" – zwrócił uwagę Palade. – To jest pierwsze kłamstwo, które należy obalić. [...] Firm niezależnych na Węgrzech nie ma. Nie ma ani jednej. Są albo te związane z obozem Viktora Orbana, albo związane z opozycją lewicowo-liberalną – powiedział. Jak dodał, ośrodki proorbanowskie pokazują przewagę Fideszu, a ośrodki tzw. "niezależne" wskazują na TISZĘ.

Czytaj też:
Miller o Orbanie: Zręczny polityk, ale bez skrupułów i bardzo cyniczny

Źródło: X / Onet
Czytaj także