Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek polecił prokuraturze wszczęcie postępowania karnego wobec współpracowników prezydenta. Chodzi o osoby, które doradzały Karolowi Nawrockiemu, by nie odbierał ślubowania od wszystkich sześciu sędziów wybranych w marcu przez Sejm do Trybunału Konstytucyjnego.
– Widzieliśmy chocholi taniec. Najpierw było kwestionowanie sześciu prawidłowo wybranych sędziów. Jak to upadło, bo marszałek Czarzasty i cała Polska widziała, że procedura jest dochowana w każdym calu, okazało się, że prezydent nagle zaczął sobie wybierać z tej szóstki, poza prawem, z naruszeniem konstytucji – stwierdził szef MS na poniedziałkowej konferencji prasowej.
– Widzieliśmy szefa Kancelarii Prezydenta, który publicznie mówił: "badano życiorysy". Więc zadajemy to pytanie: na jakiej podstawie prawnej? Może to być niedopełnienie obowiązków nie tylko przez prezydenta, który odpowiada przed Trybunałem Stanu, ale głównie przez jego funkcjonariuszy w kancelarii, urzędników, doradców, którzy doprowadzili do takiej sytuacji, którą widzieliśmy wszyscy – że ci sędziowie musieli zastosować inną formułę ślubowania wobec prezydenta – oznajmił Żurek.
– To, że prezydent palcem sobie wybierał, którego bardziej lubi albo kto mu się bardziej podoba z tej szóstki, jest złamaniem prawa. Ale ktoś mu to doradzał. (...) Uruchamiam postępowanie karne i prokuratorzy będą badać tę sytuację. I mam nadzieję, że poznamy te osoby, które pomogły prezydentowi w takim zachowaniu – dodał.
"Żurek przekroczył te granice już dawno temu"
Jak na ruch ministra Żurka zareagowało otoczenie prezydenta Karola Nawrockiego? "Komik!" – skomentował Sławomir Cenckiewicz, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
"Najgorszym momentem dla każdego polityka jest ten, kiedy staje się śmiesznym. Pan Żurek przekroczył te granice już dawno temu" – ocenił szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz.
twitterCzytaj też:
"Nie wytrzymali ciśnienia". Gawryluk: Prezydent bardzo sprytnie ich podszedłCzytaj też:
Czarzasty chciał się spotkać z prezydentem. "Trochę mnie to kosztowało"
