Kiedy w roku 2014 Rosja przeprowadziła aneksję Krymu, ówczesna kanclerz Niemiec Angela Merkel miała ponoć powiedzieć, że Władimir Putin zwariował. To, co się wtedy wydarzyło na czarnomorskim półwyspie Ukrainy, wywołało w wielu krajach szok. Mogło się wydawać, że jeśli komuś przyszło do głowy, iż prezydent Rosji oszalał, to nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Tymczasem okazuje się, że słowa Merkel przekłamano. Tak naprawdę niemiecka polityk oznajmiła, że Putin „żyje w innym świecie”.
Owo nieporozumienie może służyć za ilustrację tezy książki „Klęska Zachodu” Emmanuela Todda. Ten blisko 75-letni francuski demograf, historyk, politolog to poniekąd już człowiek legenda: w roku 1976 wieszczył krach Związku Sowieckiego (a więc 15 lat przed tym, jak to się stało). Swoją śmiałą wizję przedstawił w książce „Chute final. Essais sur la décomposition de la sphère Soviétique” (nie została przetłumaczona na język polski). Z kolei w roku 2002, gdy USA po zwycięstwie w zimnej wojnie były globalnym hegemonem i nic nie wskazywało na to, że to się prędko zmieni, Todd kreślił scenariusz, w którym przestaną nim być. Opublikował wtedy książkę pod wymownym tytułem „Schyłek imperium. Rozważania o rozkładzie systemu amerykańskiego”.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
