Skąd nagłe przyspieszenie ws. "małżeństw" LGBT? "Tusk potrzebował przykryć blamaż"

Skąd nagłe przyspieszenie ws. "małżeństw" LGBT? "Tusk potrzebował przykryć blamaż"

Dodano: 
Donald Tusk, premier
Donald Tusk, premier Źródło: KPRM
Czy celem działań rządu Donalda Tuska ws. transkrypcji "małżeństw" jednopłciowych jest chęć "przykrycia blamażu" związanego z wyjazdem Zbigniewa Ziobry do USA?

Dokonaliśmy pierwszej transkrypcji aktu "małżeństwa" pary jednopłciowej – ogłosił w czwartek (14 maja) prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Rząd przygotowuje rozwiązanie systemowe. Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski poinformował, że podpisał nowy projekt rozporządzenia zmieniającego wzory aktów małżeństwa. Zakłada on wprowadzenie trzech konfiguracji dokumentów: "kobieta-mężczyzna", "kobieta-kobieta" oraz "mężczyzna-mężczyzna".

Wcześniej premier Donald Tusk przeprosił "tych, którzy przez długie lata czuli się odrzucani i upokarzani". – Państwo przez wiele lat nie zdawało tu egzaminu – przyznał. Dodał, że uznanie w Polsce "małżeństw" osób tej samej płci nie będzie prowadzić do adopcji dzieci.

Rząd rozporządzeniem zmienia definicję małżeństwa. W tle sprawa Ziobry?

Skąd to nagłe przyspieszenie? W ocenie dziennikarza OKO.press Antona Ambroziaka, Tusk "nie jest idealistą, jest pragmatykiem, często kalkuluje". – I wiemy, że dramatycznie potrzebował jakiegoś tematu i sukcesu, którym przykryje blamaż związany z ucieczką Zbigniewa Ziobry do Stanów Zjednoczonych – mówił dziennikarz na antenie radia TOK FM.

Jego zdaniem, tematy takie jak aborcja i prawa człowieka, w tym prawa społeczności LGBT, "były przez centrum często nazywane pogardliwie zastępczymi, czyli nieistotnymi". – A dzisiaj są takiej rangi, są tak ważne dla ludzi, że zostały w ramach politycznej strategii użyte do tego, żeby przykryć inna poważną wpadkę rządu – dodał.

Ambroziak wskazał, że część ministrów "przez ostatnie miesiące była chyba pewna, że uda im się ten temat (transkrypcji – red.) zamieść pod dywan, zaczarować opinię publiczną np. obietnicami ustawy o statusie osoby najbliższej, która zresztą małżeństw w ogóle nie dotyczy". – Ale tak się po prostu nie da – oświadczył.

NSA otworzył furtkę

W marcu Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) orzekł, że warszawski urząd stanu cywilnego musi zarejestrować "małżeństwo" dwóch mężczyzn zawarte w Berlinie.

Pod koniec kwietnia zapadł czwarty już wyrok sądu – tym razem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie – który nakazał wpisanie do polskiego rejestru stanu cywilnego aktu "małżeństwa" dwóch kobiet, które zawarły jednopłciowy związek w Portugalii.

W uzasadnieniu wyroku sąd powołał się m.in. na wcześniejsze orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), który stwierdził, że "państwo członkowskie ma obowiązek uznać małżeństwo pary tej samej płci zawarte legalnie w innym kraju UE, nawet jeśli prawo tego państwa nie uznaje takich związków".

Sądy łamią Konstytucję?

Zgodnie z art. 18 Konstytucji, małżeństwo definiowane jest jako związek kobiety i mężczyzny, a rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką państwa. Dlatego – zdaniem części prawników – wyrok sądu nakazujący uznanie związku osób tej samej płci za "małżeństwo" jest niezgodny z ustawą zasadniczą.

"Nasz Dziennik" napisał w czwartek (14 maja), że koalicja rządząca realizuje "ideologiczną zmianę, legalizując związki jednopłciowe poza Konstytucją – poprzez instrukcje dla urzędników USC". Co najważniejsze – podkreśla "ND" – robi to nie poprzez pełną ścieżkę ustawową, ale za pomocą rozporządzenia.

Czytaj też:
Koniec kobiety i mężczyzny w akcie małżeństwa. Kierwiński: To będzie system wybieralny

Opracował: Damian Cygan
Źródło: TOK FM / TVN24 / BBC Polska / Nasz Dziennik
Czytaj także