Oficjalnie kwestia Grenlandii zeszła na dalszy plan w obliczu wojny na Bliskim Wschodzie, ale poufne negocjacje w sprawie statusu wyspy toczą się cały czas między USA, Grenlandią i Danią. Według najnowszych informacji, Amerykanie naciskają na rozszerzenie swojej obecności wojskowej i politycznej na wyspie.
"New York Times", powołując się na rozmowy z urzędnikami w Waszyngtonie, Kopenhadze i na Grenlandii podał, że Stany Zjednoczone próbują zmienić długoletnie porozumienie wojskowe tak, aby zapewnić sobie bezterminową obecność wojsk, nawet jeśli wyspa uzyska niepodległość.
Pentagon już planuje zwiększyć liczbę żołnierzy USA na Grenlandii. Na południu wyspy dokonano inspekcji lotniska z czasów II wojny światowej, portu i potencjalnych miejsc rozmieszczenia wojsk.
Po co Trumpowi Grenlandia?
Biały Dom miał również zażądać weta dla wszelkich dużych umów inwestycyjnych na Grenlandii, aby zablokować realizację interesów Rosji i Chin. Dyskutowana jest także kwestia zasobów naturalnych – wyspa jest bogata w ropę naftową, uran, metale ziem rzadkich i inne minerały, choć większość tych złóż znajduje się głęboko pod lodem.
– Jeśli Amerykanie dostaną wszystko, czego chcą, nie będzie mowy o żadnej prawdziwej niepodległości. Równie dobrze moglibyśmy opuścić flagę do połowy masztu – wskazał w rozmowie z "NYT" grenlandzki parlamentarzysta Justus Hansen.
Zdaniem krytyków poczynań Trumpa, propozycje Waszyngtonu stanowią poważne naruszenie suwerenności Grenlandii i, jeśli zostaną zaakceptowane, poddadzą mieszkańców wyspy kontroli USA na pokolenia. Przywódcy Grenlandii obawiają się również, że po zakończeniu konfliktu z Iranem Trump skieruje swoją agresję właśnie na nich.
Rywalizacja USA z Rosją i Chinami w Arktyce
Jego administracja od miesięcy forsuje koncepcję przejęcia kontroli nad Grenlandią, argumentując to względami bezpieczeństwa narodowego oraz rywalizacją z Rosją i Chinami w Arktyce. W styczniu Trump publicznie deklarował, że USA "muszą mieć Grenlandię" i nie wykluczył użycia siły wojskowej. Miał go przed tym powstrzymać szef NATO Mark Rutte.
Grenlandia, zamieszkana przez ok. 57 tys. ludzi, była duńską kolonią do 1953 r., ale obecnie jest autonomicznym terytorium Królestwa Danii, w którego skład wchodzą jeszcze Wysypy Owcze.
W połowie stycznia Dania wysłała swoich żołnierzy na Grenlandię. Oficjalnie podawano, że zwiększona obecność wojsk jest związana z natowskimi ćwiczeniami. Według ustaleń DR, duńskiego nadawcy publicznego, w rzeczywistości przygotowywano się na najgorsze – atak zbrojny USA.
Czytaj też:
Przejęcie Grenlandii. Dania naprawdę szykowała się na inwazję USA
