Panowie G: Polskę odwiedzili niejaki Budanow i ważny Amerykanin
  • Piotr GociekAutor:Piotr Gociek
  • Cezary GmyzAutor:Cezary Gmyz

Panowie G: Polskę odwiedzili niejaki Budanow i ważny Amerykanin

Dodano: 
Były szef wywiadu wojskowego HUR Kyryło Budanow
Były szef wywiadu wojskowego HUR Kyryło Budanow Źródło: PAP / Vladyslav Musiienko
To, co najpiękniejsze – mundial. Zawsze czekamy cztery lata, by oglądać z zapartym tchem i upewnić się, że jeden do zera to niebezpieczny wynik i że wygra prawdopodobnie ta drużyna, która wygra walkę w środku pola.

W PRL słynny był żart: „Kim chciałbyś zostać, synku, jak dorośniesz? Rencistą, tato”. Dziś to się sprawdza w wersji „ekspertem telewizyjnym, tato”.

Nasza miłość do futbolu jest łatwo wytłumaczalna – w odróżnieniu od np. sondaży rezultat meczu można jedynie podwyższyć. To bardzo odświeżające doświadczenie po paru latach pisania o partiach, które ciężko pracują nad tym, by swoje rezultaty obniżać.

Dla tych, którzy nie znają, przypominamy z okazji mundialu ogólne zasady kibicowania, sformułowane niegdyś przez legendę ZChN, Mariana Piłkę (w rozmowie z Robertem Mazurkiem). Otóż najpierw kibicujemy Polakom. A jeśli Polacy nie grają? Wówczas kolejność jest następująca: wtedy najpierw kibicujemy krajom katolickim, następnie ogólnie: chrześcijańskim. I tu wolimy prawosławie od heretyków. Jeśli nie grają chrześcijanie, to kibicujemy monoteistom. A na końcu wszystkim, byle nie Niemcom.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także