Zełenski eskaluje spór z Polską. "To droga haniebna"

Zełenski eskaluje spór z Polską. "To droga haniebna"

Dodano: 
Grzegorz Płaczek, szef klubu Konfederacji
Grzegorz Płaczek, szef klubu Konfederacji Źródło: Konfederacja/Marcin Fijałkowski
Można odnieść wrażenie, że Wołodymyr Zełenski postanowił odbudowywać swoją pozycję polityczną poprzez odwoływanie się do środowisk odwołujących się do tradycji banderowskiej, licząc na ich poparcie. W mojej ocenie jest to droga haniebna – mówi DoRzeczy.pl Grzegorz Płaczek (Konfederacja).

W niedzielę podczas obchodów Dnia Konstytucji Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział, że "nikt i nigdy nie będzie nakazywał nam, jak żyć, jak mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować".

Prezydent Ukrainy przekazał, że wniósł do parlamentu projekt ustawy o ukraińskim Panteonie Narodowym.

W środę Rada Najwyższa Ukrainy uchwaliła ustawę o Panteonie Narodowym.

Wcześniej – pod koniec maja – Wołodymyr Zełenski nadał imię "Bohaterów UPA" jednostce wojskowej. Na skutek tej decyzji, po apelu Grzegorza Płaczka, prezydent Karol Nawrocki pozbawił go Orderu Orła Białego – najwyższego polskiego odznaczenia państwowego, które w kwietniu 2023 roku nadał prezydentowi Ukrainy ówczesny prezydent Karol Nawrocki.

Oburzające decyzje Zełenskiego. Czy są wymierzone w Polskę?

Grzegorz Płaczek, przewodniczący klubu Konfederacji, pytany przez DoRzeczy.pl o to, czy ostatnie działania Wołodymyra Zełenskiego są bezpośrednio wymierzone w Polskę, czy raczej działa on na użytek wewnętrznej polityki, odpowiedział, że "po pierwsze – spadają notowania i poparcie dla prezydenta Ukrainy".

– Można odnieść wrażenie, że Wołodymyr Zełenski postanowił odbudowywać swoją pozycję polityczną poprzez odwoływanie się do środowisk odwołujących się do tradycji banderowskiej, licząc na ich poparcie. W mojej ocenie jest to droga haniebna – dodał.

Zdaniem posła Konfederacji "jednocześnie wydaje się, że władze Ukrainy nadal nie biorą pod uwagę reakcji państw europejskich, a przecież głosy sprzeciwu wobec ostatnich decyzji Kijowa pojawiają się nie tylko w Polsce, ale również w innych krajach".

– Przykładowo, w Czechach pojawiły się inicjatywy zmierzające do odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu przyznanego tam odznaczenia – przypomniał.

Grzegorz Płaczek wyjaśnił, że "po drugie – wiemy, że do Warszawy ma przyjechać minister spraw zagranicznych Ukrainy z propozycją pewnego kompromisu".

– Trudno zrozumieć taki kierunek działań, ponieważ w sprawach dotyczących ludobójstwa na Wołyniu i odpowiedzialności UPA nie powinno być miejsca na kompromisy. Wystarczyłoby uznać fakty historyczne i zaprzestać ich relatywizowania. Prezydent Ukrainy obrał jednak inną drogę – zauważył.

Szef klubu Konfederacji ocenił, że "jest to strategia szkodliwa również dla samej Ukrainy, ponieważ naraża ją na coraz większą izolację polityczną".

– Nawet politycy w Polsce jednoznacznie wspierający Ukrainę zaczęli publicznie mówić, że państwo gloryfikujące banderyzm nie będzie mogło liczyć na członkostwo w Unii Europejskiej. Inny aspekt dotyczy relacji dwustronnych. Coraz częstsze upominanie się przez polską prawicę o prawdę historyczną przynosi pierwsze efekty. Kilka dni temu pojawiły się informacje, że Polska nie przekazała Ukrainie samolotów MiG, ponieważ w zamian miała otrzymać dostęp do technologii dronowych. Ponieważ do przekazania technologii nie doszło, samoloty również nie zostały przekazane. Po raz pierwszy Polska postawiła warunek, który ostatecznie nie został spełniony. To niewielki, ale istotny sygnał, że relacje między państwami powinny opierać się na wzajemności – podkreślił.

Czy uda się zażegnać spór Polski z Ukrainą?

Pytany o to, czy polski rząd ma dziś jakiekolwiek narzędzia, aby załagodzić spór z Ukrainą, na skutek którego prezydent odebrał Wołodymyrowi Zełenskiemu Order Orła Białego, a wcześniej premier Donald Tusk przyznał, że "dyplomacja nie przyniosła efektów", Grzegorz Płaczek zaznaczył, że to nie Polska wywołała ten konflikt.

Konflikt został wywołany przez stronę ukraińską i to ona powinna podjąć działania prowadzące do jego zakończenia. Tymczasem po stronie Ukrainy nie widać takiej woli. Wręcz przeciwnie – pojawiają się kolejne inicjatywy budzące kontrowersje, takie jak projekt "Panteonu Narodowego" – zauważył.

Poseł Konfederacji podkreślił, że zasadnicze pytanie brzmi: komu bardziej powinno zależeć na zakończeniu tego sporu?

– W obecnej sytuacji wydaje się, że to właśnie Kijów powinien zabiegać o odbudowę wzajemnego zaufania – dodał.

Ukraina nie chce wejść do UE?

Na uwagę, że zarówno Władysław Kosiniak-Kamysz, jak i Marcin Przydacz mówili, że z kultem Bandery Ukraina nie wejdzie do Unii Europejskiej, a pojawiają się również opinie, że część ukraińskich elit wcale nie jest zainteresowana członkostwem w UE, Grzegorz Płaczek pytany, czy podziela ten pogląd, wyjaśnił, że "Unia Europejska oznacza przede wszystkim wejście do znacznie bardziej wymagającego systemu gospodarczego i prawnego".

– Wiąże się to z koniecznością dostosowania do określonych standardów przejrzystości i funkcjonowania państwa. Nie można wykluczyć, że część wpływowych środowisk i oligarchów na Ukrainie doszła do wniosku, iż obecny, często skorumpowany, model funkcjonowania jest dla nich korzystniejszy niż pełne dostosowanie do standardów obowiązujących w Unii Europejskiej. Być może dokonano politycznej kalkulacji zysków i strat. Trudno dziś to jednoznacznie przesądzić – ocenił.

Czytaj też:
"Pluje nam w twarz". Mulawa: Zełenski jest wrogo nastawiony do Polski
Czytaj też:
Order Zełenskiego. Płaczek nie ma wątpliwości, co zrobi prezydent Nawrocki

Opracowała: Lidia Lemaniak
Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także