Jak informuje "Dziennik Gazeta Prawna", wielu Ukraińców zatrudnionych przez firmy z Kijowa czy Lwowa zakłada, że skoro podatek odprowadzają na Ukrainie, nie muszą rozliczać się także w Polsce.
Tymczasem – jak wskazano w artykule – osoby przebywające w Polsce ponad 183 dni w roku lub posiadające tu tzw. centrum interesów życiowych stają się polskimi rezydentami podatkowymi i podlegają obowiązkowi rozliczenia całości swoich dochodów przed polskim urzędem skarbowym.
Fiskus upomina się o zaległe podatki od Ukraińców
Eksperci cytowani przez "DGP" podkreślają, że podatek zapłacony na Ukrainie nie zwalnia automatycznie z obowiązków wobec polskiego fiskusa.
Aby uniknąć podwójnego opodatkowania, konieczne jest prawidłowe wykazanie dochodów w polskim zeznaniu PIT oraz zastosowanie odpowiednich mechanizmów wynikających z umów międzynarodowych.
Gazeta zwraca uwagę, że skarbówka ma możliwość weryfikowania faktycznego miejsca pobytu i aktywności życiowej podatników, m.in. na podstawie umów najmu, rachunków za media czy danych bankowych.
W przypadku stwierdzenia zaległości podatkowych urząd może domagać się zapłaty podatku wraz z odsetkami nawet za kilka lat wstecz.
Lepiej złożyć deklaracje
Według specjalistów, ignorowanie obowiązków podatkowych może prowadzić również do odpowiedzialności karno-skarbowej.
Doradzają oni osobom pracującym zdalnie z Polski dla zagranicznych pracodawców przeanalizowanie swojej sytuacji podatkowej i – w razie potrzeby – złożenie zaległych deklaracji przed rozpoczęciem ewentualnej kontroli.
Czytaj też:
Tysiące Ukraińców mogą trafić na ulicę. Od lipca skończyła się pomoc mieszkaniowa
