Sami zakładamy sobie sznur na szyję

Sami zakładamy sobie sznur na szyję

Dodano: 
Ukraińcy w Polsce
Ukraińcy w Polsce Źródło: PAP / Adam Warżawa
Z Aleksandrą Biniszewską, dyrektorem Muzeum Lwowa i Kresów w Kuklówce Radziejowickiej rozmawia Ryszard Gromadzki.

Ryszard Gromadzki: Mam poczucie, że na naszych oczach umiera mit polskich Kresów Wschodnich. Czy wraz z postępującą utratą więzi polskiego państwa z Polakami żyjącymi na Ukrainie, Litwie i na Białorusi, utratą społecznej pamięci o Kresach, nie gubimy istotnej części naszej narodowej tożsamości?

Aleksandra Biniszewska: Nie mogę się zgodzić z oceną, że ten proces jest udziałem całego naszego społeczeństwa. Działam w organizacjach kresowych od ponad 20 lat. W tym czasie wykonaliśmy ogromną pracę dla upamiętnienia i zachowania naszego dziedzictwa na Kresach. My, Kresowiacy, walczyliśmy o zachowanie tego dziedzictwa wbrew wszystkiemu i wszystkim. Wymazywanie Kresów z polskiej pamięci rozpoczęło się w 1945 r. Na ten temat nie można było w ogóle mówić. Rugowano nawet miejsca urodzenia. Jak ktoś urodził się we Lwowie, wpisywano mu w dokumentach ZSRS. Po zmianach ustrojowych w Polsce w 1989 r. jako środowiska kresowe wreszcie odetchnęliśmy z ulgą, licząc, że nareszcie się to zmieni, że przebije się prawda historyczna, a my będziemy mogli mówić pełnym głosem. Przecież bez Kresów nie ma Polski, nie ma niepodległości, nie ma kultury i sztuki, nie ma nauki.

Wywiad został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Rozmawiał: Ryszard Gromadzki
Czytaj także