Prezydent Karol Nawrocki w trybie prewencyjnym odesłał do Trybunału Konstytucyjnego ustawę potocznie nazywaną "Lex szarlatan". Prezydent tradycyjnie przedstawił swoją argumentację na nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych. Nadmienił, że państwo musi chronić obywateli przed oszustami, ale musi zarazem opierać swoje działania na poszanowaniu Konstytucji, wolności obywateli i swobody działalności gospodarczej.
Nawrocki powiedział, że ustawa w proponowanym kształcie sprawia, że do jednej grupy zostaną zakwalifikowani osoby realnie zagrażające zdrowiu oraz tysiące polskich firm i osób, zajmujących się zielarstwem, zdrowym odżywianiem czy medycyną komplementarną. Prezydent zwrócił uwagę, że konstrukcja przedłożonych przez rząd przepisów sprawia, że wielotysięcznymi karami może zostać obłożony zarówno ktoś, kto sprzedaje zioła czy suplementy, jak i realny szarlatan, zniechęcający do leczenia medycyną opartej na rzetelnej wiedzy naukowej.
Szłapka: Maski opadły
Ruch prezydenta spotkał się z krytyką obozu rządowego. – To, co powiedział prezydent i jego ludzie też, powiedzmy sobie szczerze, to jest kompletna bzdura. Po pierwsze, powiedzmy sobie uczciwie, to, co prezydent zrobił, jest zablokowaniem tej ustawy – powiedział rzecznik rządu Adam Szłapka w "Faktach po Faktach" TVN24.
– To jest decyzja, która pokazuje, że maski opadły. Czyli dzisiaj de facto prezydentem rządzi Braun z tymi kamratami, różnej maści antyszczepionkowcami, albo Mejza przekręciarz medyczny, bo to jest ustawa, która miała właśnie uchronić Polaków przed ludźmi, którzy wyłudzają, którzy oszukują, którzy szkodzą, którzy mogą też po prostu szkodzić zdrowiu Polaków – kontynuował.
– To jest kompletna bzdura, że to dotyczy zielarzy – dodał, odnosząc się do zapisów noweli.
