Zdaniem sędzi TK w stanie spoczynku rekomendacja ze strony Donalda Tuska może zaszkodzić prawnikowi i podważać wizerunek jego niezależności. – To ogromna szkoda, że znakomitego prawnika stawia się w sytuacji, w której on nie ma dobrego wyjścia – powiedziała w "Faktach po Faktach" w TVN24.
W poniedziałek na stronie Sejmu pojawiła się oficjalna informacja o kandydaturze Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Były minister ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu został zarekomendowany przez premiera Donalda Tuska.
Do kandydatury odniosła się prof. Ewa Łętowska, była sędzia TK i pierwsza Rzecznik Praw Obywatelskich. Jej zastrzeżenia dotyczą przede wszystkim sposobu, w jaki Berek został przedstawiony przez obóz rządzący. – Taka rekomendacja, przeprowadzona w ten sposób, to jest pocałunek śmierci – oceniła. Jak podkreśliła, problemem nie są kompetencje samego kandydata. – Napisałam na Facebooku, że to ogromna szkoda, że znakomitego prawnika stawia się w sytuacji, w której on nie ma dobrego wyjścia. W związku z tym myślę, że w tej chwili nie wiem, czy ten pomysł przyniesie tak dobre rezultaty, jak mówią – powiedziała.
Łętowska: Berek stoi na przegranej pozycji
Prof. Łętowska została zapytana, czy problemem jest bezpośrednie przejście Berka z rządu do Trybunału Konstytucyjnego. Jej zdaniem istotniejszy jest sposób uzasadniania jego kandydatury przez premiera. – Raczej to, że przywódca rządzącej partii mówi, że posyła do Trybunału, co ma najlepszego, swoją prawą rękę. To jest problem – stwierdziła. Była sędzia TK zwróciła uwagę, że w przypadku sędziego kluczowe znaczenie ma nie tylko rzeczywista niezawisłość, ale również społeczne przekonanie o jego niezależności.
– Sędzia jedyną siłę, którą ma, to jego reputacja. Ważne jest to, żeby ludzie, patrząc na sędziego i na wymiar sprawiedliwości, wierzyli, że ta sprawiedliwość jest naprawdę wymierzana i że ten sędzia jest naprawdę niezależny i niezawisły – tłumaczyła.
Według Łętowskiej nawet faktyczna niezależność Berka może nie wystarczyć, jeśli okoliczności jego wyboru będą tworzyły inne wrażenie. – Nawet gdyby ten sędzia w duchu był niezawisły, ale wygląda to, że jest zawisły, to taki sędzia stoi na przegranej pozycji – oceniła.
Zdaniem profesor sytuacja wyglądałaby inaczej, gdyby premier przedstawiał Berka przede wszystkim jako wybitnego prawnika i niezależnego urzędnika państwowego, zamiast akcentować jego rolę bliskiego współpracownika.
Łętowska przypomniała jednocześnie, że w TK zasiadali wcześniej politycy i osoby pełniące wysokie funkcje państwowe, m.in. Jerzy Ciemniewski, Janusz Niemcewicz czy Jerzy Stępień. Wskazała również na późniejsze przykłady Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza. – Ci sędziowie demonstrowali swoje aksjologiczne zaangażowanie w stopniu znacznie wyższym – zauważyła.
Czytaj też:
Dziewięć organizacji zaapelowało do Berka, by wycofał swoją kandydaturę do TK
