Berlin przygotowuje także konkretne działania wobec rosyjskich podmiotów, a Unia Europejska pracuje nad kolejnym pakietem sankcji.
Merz: Oni za to zapłacą
Friedrich Merz zapowiedział konsekwencje dla sprawców incydentów z dronami. – Atak dronów w Lipsku pokazuje między innymi, że stoimy w obliczu bardzo realnych zagrożeń. Rząd federalny każe sprawcom ataków hybrydowych płacić cenę. Oni za to zapłacą – powiedział kanclerz. Merz mówił też, że napastnicy coraz częściej dopuszczają możliwość poważnych zniszczeń, a nawet obrażeń i śmierci.
Niemiecki rząd oficjalnie nie wskazał jeszcze Rosji. Rzecznik rządu przekazał Politico, że stanowisko zostanie przedstawione po analizie wyników śledztwa, prawdopodobnie na początku przyszłego tygodnia.
Dron z materiałem wybuchowym przy Antonowie
Sprawa dotyczy wydarzeń z początku sierpnia na lotnisku Lipsk/Halle. 5 sierpnia znaleziono tam drona z materiałem wybuchowym w pobliżu ukraińskiego samolotu transportowego Antonow An-124. Maszyny tego typu są wykorzystywane także do transportu sprzętu wojskowego.
Według "Die Zeit" dron FPV uderzył w szczególnie wrażliwą część skrzydła, w rejonie zbiorników paliwa. Około 20 minut później drugi dron miał zderzyć się z samolotem transportowym DHL, który przerwał podejście do lądowania i został skierowany do Hanoweru. 14 sierpnia znaleziono kolejny bezzałogowiec z materiałami wybuchowymi. W pobliżu lotniska odkryto również anteny, które mogły służyć do sterowania dronami.
"The Wall Street Journal" informował jakiś czas temu, że amerykański wywiad powiązał incydent z Rosją. Z kolei ABC News podało 27 sierpnia, że konstrukcja urządzenia i ładunków wybuchowych miała odpowiadać rozwiązaniom wykorzystywanym przez rosyjski wywiad wojskowy GRU. Celem operacji miało być unieruchomienie samolotów, opóźnienie dostaw na Ukrainę i wysłanie Niemcom "ostrzeżenia".
Berlin i UE szykują sankcje
Według Politico Niemcy przygotowują bezpośrednie działania wobec rosyjskich podmiotów. Jeden z urzędników przekazał, że odpowiedź nie powinna ograniczać się do wydalenia rosyjskich dyplomatów czy zamknięcia rosyjskich placówek kulturalnych. Wśród rozważanych działań wymieniane są ostrzejsze sankcje i zwiększenie dostaw broni dla Ukrainy.
Równolegle UE pracuje nad kolejnym pakietem sankcji. Według jednego z unijnych dyplomatów analizowanych jest około 1600 wpisów na listy sankcyjne – 800 osób i 800 rosyjskich firm. Powraca też temat wykorzystania zamrożonych rosyjskich aktywów państwowych.
Czytaj też:
W lesie pod Berlinem odkryto tajną skrytkę. Tropy prowadzą do Rosji Czytaj też:
Polski ślad w zamachu w Lipsku. "Czekamy na oficjalne potwierdzenie"
