W komentarzu politycznym na swoim kanale YouTube publicysta "Do Rzeczy" mówił o przerażeniu niemieckiego, ale również polskiego establishmentu w związku z wygraną Alternatywy dla Niemiec w Saksonii-Anhalt.
W kontekście reakcji elit na "niewłaściwe" decyzje wyborców przypomniał niedawne nawoływania "Sueddeutsche Zeitung", by to nie narody, tylko politycy decydowali o tzw. integracji państw z Unią Europejską. Pomysł został podniesiony po tym, jak Islandczycy odmówili w referendum wznowienia przez ich kraj negocjacji akcesyjnych z Brukselą. Ziemkiewicz zwrócił uwagę, że medialny establishment coraz bardziej zaczyna mówić rzeczy, których rozsądek nakazywałby nie mówić, ale pod wpływem szoku, zdradzają to, co naprawdę myślą. – Demokracja demokracją, ale kierować muszą oświecone elity – przypomniał ten tok rozumowania. Zwrócił też uwagę, że w dokładnie taki sam sposób myśli występująca w roli elit klasa panująca w Polsce.
Największe zagrożenie dla Polski. Ziemkiewicz: Utrata suwerenności w ramach państwa europejskiego
W materiale Ziemkiewicz powiedział, że warto zadać sobie pytanie, co realnie jest dziś dla nas największym zagrożeniem. Zaznaczył, że wcale nie jest to putinowska Rosja, choć oczywiście jest niebezpieczna. – Największym zagrożeniem dla Polski jest utrata suwerenności w ramach budowy scentralizowanego państwa europejskiego – powiedział. Jak dodał, Unia Europejska, jaką znaliśmy, ewidentnie już nie istnieje.
– Jeżeli Europa z obecnej Unii zdoła przepoczwarzyć się w jednolite państwo europejskie – zarządzane centralnie, socjalistyczne, realizujące wokeizm, agendę klimatystyczną itd., to jesteśmy w ciemnej dolinie. Dla Polski najważniejsze jest, żeby do tego nie doszło. Z tego punktu widzenia, zadajmy pytanie, kto ma szansę zbudować to unijne państwo i przez swoją agenturę wciągnąć Polskę do strefy euro pod rządy niemieckiej administracji tak, że Polska stałaby się unijnym województwem, a wszystkie strategiczne decyzje byłyby podejmowane w Berlinie i Brukseli – zwrócił uwagę publicysta.
Trwa centralizacja UE
Unijny establishment podejmuje decyzje w swoim imieniu i w swoim interesie. Nie zajmuje się realizacją jakiegoś wyimaginowanego interesu Europy, a tym bardziej kompletnie nie interesuje go w tym kontekście dobro Polski, przypomniał Ziemkiewicz.
Odpowiedź postawione pytanie jest jasna – to nie AfD chce budowy w Europie jednolitego unijnego państwa, tylko obecne niemieckie elity. Alternatywa bowiem mocno sprzeciwia się dalszej "integracji" Unii Europejskiej, jak establishment określa stopniową budowę scentralizowanego państwa. Elity jednocześnie coraz bardziej otwarcie głoszą i forsują swoją agendę centralizacji UE. Niedawno ponownie ruszyła polityczna ofensywa mająca doprowadzić do pozbawienia państw członkowskich Unii prawa weta, przypomniał Ziemkiewicz.
Czytaj też:
Co rządy AfD oznaczałyby dla Polski? Czytaj też:
Jak Szmaciak zjadł inteligenta
