Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało w sobotę rano o rozpoczęciu operowania lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej. Ma to związek z uderzeniami wykonywanymi przez Rosję na terytorium Ukrainy przy użyciu odrzutowych bezzałogowych statków powietrznych. "Zgodnie z obowiązującymi procedurami Dowództwo Operacyjne RSZ, poprzez Centrum Operacji Powietrznych – Dowództwo Komponentu Powietrznego, uruchomiło niezbędne siły i środki pozostające w jego dyspozycji" – przekazało wojsko.
Systemy obrony powietrznej w gotowości
Dowództwo Operacyjne podkreśliło, że działania mają charakter prewencyjny i służą zabezpieczeniu polskiej przestrzeni powietrznej, szczególnie w rejonach położonych w pobliżu obszarów objętych atakami. "Dowództwo Operacyjne RSZ monitoruje bieżącą sytuację, a podległe siły i środki pozostają w gotowości do natychmiastowej reakcji" – czytamy w komunikacie.
Ok. godz. 10.30 wojsko odwołało alarm.
Wybuch 4 km od Polski
To już kolejny alarm w ciągu ostatnich dni. Do groźnej sytuacji doszło w czwartek, 17 września, gdy Rosja zaatakowała wówczas zachodnią Ukrainę, a Polska także poderwała myśliwce, a Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało dodatkowo alert do mieszkańców województw lubelskiego i podkarpackiego. W Lublinie, Rzeszowie i Mielcu uruchomiono syreny alarmowe.
Rzecznik Dowództwa Operacyjnego RSZ ppłk Jacek Goryszewski informował, że jeden z obiektów znalazł się około 4 km od polskiej granicy. Czasowo wstrzymano również operacje lotnicze na lotniskach w Rzeszowie i Lublinie. Ostatecznie Dowództwo Operacyjne poinformowało, że polska przestrzeń powietrzna nie została naruszona.
Tusk mówił o możliwych uderzeniach w państwa NATO
W czwartek do sytuacji bezpieczeństwa odniósł się również premier Donald Tusk. Podczas wystąpienia w Sejmie, powołując się na oceny wywiadów, mówił o możliwości rosyjskich działań wymierzonych w państwa wspierające Ukrainę. – W planie rosyjskim, w ocenie wywiadów, są także hybrydowe uderzenia dronami i rakietami na państwa wspierające Ukrainę, w tym Polskę – powiedział premier.
Tusk mówił także o ryzyku wtargnięcia rosyjskich bezzałogowców lub innych pocisków na terytorium państw wschodniej flanki NATO. – Istnieje realne ryzyko, że na teren któregoś z państw lub kilku państw NATO, na wschodniej flance, mogą wlatywać drony lub innego typu pociski, dokonywać nawet zniszczeń – stwierdził. Premier poinformował również, że Rosja wprowadza na większą skalę nowy typ odrzutowych dronów. Według Tuska najbliższe miesiące mogą przynieść "poważne zdarzenia", a sytuacja wymaga "mentalnej gotowości do zdania trudnych egzaminów".
Czytaj też:
Rosja zaatakuje Polskę? Prezydent USA odpowiada i mówi o Nawrockim
