To więcej niż ostateczna frekwencja w poprzednich wyborach parlamentarnych. Trzydniowe głosowanie kończy się w niedzielę.
111 mln uprawnionych, 450 miejsc w Dumie
Wybory rozpoczęły się w piątek 18 września i potrwają do niedzieli. Uprawnionych do głosowania jest około 111 mln osób. Rosjanie wybierają 450 deputowanych do Dumy Państwowej IX kadencji.
Według oficjalnych danych o godz. 15:15 w Moskwie, czyli 14:15 w Polsce, zagłosowało 52,62 proc. uprawnionych. W 2021 r. ostateczna frekwencja wyniosła 51,72 proc., co oznacza, że tegoroczny wynik jest już wyższy o 0,9 pkt proc. Wcześniej przekroczony został również rezultat z 2016 r., gdy do urn poszło 47,88 proc. wyborców. W sobotę po południu, drugiego dnia głosowania, frekwencja wynosiła 32,58 proc.
To pierwsze wybory parlamentarne w Rosji od rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 r. W przedwyborczym wystąpieniu Władimir Putin przedstawiał głosowanie jako sprawdzian poparcia dla prowadzonej wojny i rosyjskich żołnierzy. Po raz pierwszy wybory do Dumy przeprowadzane są również na okupowanych przez Rosję terenach obwodów donieckiego, ługańskiego, zaporoskiego i chersońskiego.
Tylko 30,8 proc. badanych wierzy w uczciwe wybory
Przed głosowaniem ExtremeScan zapytał Rosjan o ocenę uczciwości wyborów. Badanie przeprowadzono dwa tygodnie przed rozpoczęciem głosowania we wszystkich okręgach federalnych kraju. 30,8 proc. respondentów odpowiedziało, że wybory odbędą się uczciwie. 32,7 proc. uważało, że wyniki zostaną "znacząco zmienione", a kolejne 23,5 proc. dopuszczało możliwość doliczania głosów wybranym kandydatom, ale bez znaczącego wpływu na ostateczny rezultat.
Z kolei w sobotę przewodnicząca Centralnej Komisji Wyborczej Ella Pamfiłowa poinformowała o potężnym cyberataku na moskiewski system zdalnego głosowania elektronicznego. Według Pamfiłowej atak trwał praktycznie bez przerwy przez noc z piątku na sobotę i był kontynuowany w ciągu dnia. Szefowa komisji zapewniała, że system działa normalnie, a ataki są odpierane.
Rosyjskie ministerstwo cyfryzacji informowało również o próbie sabotażu linii komunikacyjnej na Dalekim Wschodzie. Według resortu nie wpłynęła ona na przebieg głosowania. Rosyjskie władze nie przedstawiły niezależnych dowodów wskazujących sprawców cyberataków. Putin wcześniej oskarżał Ukrainę o próby zakłócenia wyborów.
