Codzienne felietonyDonald Trump jak Chuck Norris

Donald Trump jak Chuck Norris

Donald Trump jak Chuck Norris
Donald Trump jak Chuck Norris / Źródło: Flickr / Dru Bloomfield/CC BY 2.0
Dodano 28
Błyskawiczne tempo, w jakim 45. prezydent USA podpisuje nowe dekrety, budzi strach i bunt wśród wielu europejskich polityków. Nic dziwnego: Donald Trump to jeden z nielicznych prominentów, który traktuje swoją funkcję jak prawdziwą pracę.

„Kiedyś Chuck Norris wpadł pod pociąg. Stan pociągu oceniono jako krytyczny” – to jeden z setek dowcipów o Strażniku Teksasu. Przywołuję go, ponieważ wystarczyło dziesięć pracowitych dni w Białym Domu, aby Donald Trump wpadł pod walec potężnej, międzynarodowej krytyki. Podobnie jak Chuck Norris (który prywatnie podczas kampanii przedwyborczej popierał właśnie Trumpa), nowy amerykański prezydent ma jednak duże szanse, by wyjść z tej potyczki zwycięsko.

Od początku urzędowania Donald Trump praktycznie każdego dnia udowadnia, że zamierza realizować swoje hasło wyborcze „Ameryka przede wszystkim” i konsekwentnie, jedna po drugiej, przekuwać w czyny przedwyborcze obietnice.

Już w pierwszym tygodniu rządów prezydent Trump podpisał więc rozporządzenie o wycofaniu USA z Partnerstwa Transpacyficznego (TPP), zapowiedział renegocjację układu o wolnym handlu z Kanadą i Meksykiem,a także ogłosił rozbudowę muru stojącego na granicy z Meksykiem. Jednocześnie pokazał, że nie boi się konfrontacji. Przeszedł też do historii dyplomacji jako pierwszy polityk, który za pomocą Twittera de facto odwołał wizytę międzypaństwową, zmuszając prezydenta Meksyku do anulowania przyjazdu lub przyjęcia warunków Donalda Trumpa.

Spotkał się również z wielkimi biznesmenami, namawiając ich do inwestowania we własnym kraju. A żeby ułatwić życie przedsiębiorcom i umożliwić wyższy wzrost gospodarczy, zaczął już realnie walczyć z przerośniętą biurokracją i niepotrzebnymi regulacjami.

Prezydent Trump dotrzymał również słowa w kwestii ograniczenia aborcji. W ciągu pierwszych dni w Białym Domu podpisał więc dekret zakazujący finansowania przez państwo międzynarodowych organizacji, które propagują aborcję. Szybko i bez dyskusji, pokazując jednocześnie, że szanuje pieniądze podatników – obniżenie wydatków zadłużonego po uszy mocarstwa to bowiem kolejna zapowiedź z kampanii prezydenckiej.

Wbrew obawom krytyków pierwsze działania i spotkania Donalda Trumpa wskazują również na to, że 45. prezydent USA chce bardziej modernizacji Sojuszu Północnoatlantyckiego niż jego likwidacji. I chociaż w zamian za swe stuprocentowe poparcie dla NATO żąda od europejskich partnerów zwiększenia wydatków na zbrojenia, to taka postawa może przecież tylko wzmocnić, a nie osłabić zdolności obronne Europy, przez lata przyzwyczajonej do jazdy na gapę i ograniczania wydatków na armię.

Nikogo specjalnie dziwić nie powinno również wydanie dekretu o wstrzymaniu wydawania wiz dla obywateli siedmiu krajów muzułmańskich (Iraku, Iranu, Jemenu, Libii, Somalii, Syrii i Sudanu), ponieważ Donald Trump obiecywał wprowadzenie zakazu wjazdu dla muzułmanów jeszcze podczas kampanii wyborczej. 45. prezydent USA słusznie uważa bowiem, że aby Ameryka znów mogła być wielka, musi być bezpieczna.

I chociaż dekret ten powinien być o wiele lepiej przygotowany zarówno pod względem prawnym, praktycznym, jak i piarowskim – z pewnością wymaga więc wielu ulepszeń – to trudno się dziwić, że jako biznesmen zatrudniony m.in. do ochrony Amerykanów, Donald Trump, mając świadomość błędów popełnionych choćby przez Niemcy, woli po prostu nie wpuszczać na teren USA niebezpiecznych ludzi niż potem potem wyłapywać potencjalnych terrorystów.

Niezależnie od poglądów mieszkańcom wielu krajów świata można by więc życzyć prezydenta, który pamięta, przez kogo i po co został zatrudniony. I który wbrew wszystkim tym, którzy najpierw nie wierzyli, że kiedykolwiek zostanie prezydentem, a i teraz głoszą hiobowe wieści, zamierza przejść do historii jako zwycięzca. Niczym Chuck Norris.

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ mpu

Czytaj także

 28
  • sdbsb IP
    buraki prezia
    a uprawiają was jak ogórki
    Dodaj odpowiedź 0 6
      Odpowiedzi: 0
    • Large IP
      Donald Trump wzbudza totalny szok wśród liberalnej, postpolitycznej hołoty na całym świecie, która przyzwyczaiła się w ciągu ostatnich 20-30 lat, że kampanie wyborcze, obietnice to tylko taka "licentia poetica", opium dla mas. Że można pieprzyć farmazony, a potem tylko odcinać z kumplami kupony od zdobytej władzy, konsumować zwycięstwo i administrować "ciepłą woda w kranie" (copyright należy tu do najdoskonalszego polskiego przedstawiciela tej nowej, bezideowej, oślizłej moralnie "arystokracji", czyli Donalda Tuska).

      Przy całym moim krytycyzmie wobec Putina - on jest również przykładem tego typu polityka, który nie udaje, że coś robi. Owszem, otwarłbym dobrą flaszkę za jego widok z przestrzeloną z działka Baretty głową, bo to jednocześnie zwykły postsowiecki bandzior i morderca, ale w warstwie politycznej podobnie jak Trump jest człowiekiem nieznośnie kłującym w dupę dla tych wszystkich Hollande, Merkeli, Renzich, Schulzów, Timmermansów, Verhofstadtów. Bo patrząc na twarze Trumpa, Kaczyńskiego, Orbana czy - sorry za zestawienie - Putina albo wspominające Reagana czy Thatcher widzą jak na dłoni swoją glutowatość, nijakość i szmatowatość.

      I tak bardzo ich uwiera ta samoświadomość, że posuną się nawet do deliktów dyplomatycznych.

      Tylko że Trump ma to wszystko w dupie. Oby tylko dotrwał do końca kadencji, bo wszystko w tym świecie jest możliwe...
      Dodaj odpowiedź 22 1
        Odpowiedzi: 0
      • kris75 IP
        Boję się tylko że może skończyć jak Kenedyy..zbyt dużo ludzi mu napewno tego w USA życzy. ..oby dotrwal do końca kadencji. .
        Dodaj odpowiedź 22 0
          Odpowiedzi: 0
        • kolejnyraz IP
          dla tumpa
          Dodaj odpowiedź 0 8
            Odpowiedzi: 0
          • zbuyszko IP
            Treść została usunięta
            Dodaj odpowiedź 0 11
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także