Polska jest zależna od tego produktu z Ukrainy. "Jesteśmy totalnie uzależnieni"

Polska jest zależna od tego produktu z Ukrainy. "Jesteśmy totalnie uzależnieni"

Dodano: 19
Flagi Polski i Ukrainy, zdjęcie ilustracyjne
Flagi Polski i Ukrainy, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Darek Delmanowicz
Rolnicy przyznają, że Polska uzależniła się od soi z Ukrainy.

Produkcja soi jest dzisiaj kluczowa dla ukraińskiej gospodarki. W ciągu pierwszych 20 dni Ukraina wyeksportowała aż 425 tys. ton. Zboże trafia głównie na rynek unijny, a w Polsce pojawia się obawa przed zalaniem rodzimego rynku ukraińskim produktem.

Krystian Ambroziak, prezes Stowarzyszenia Polska Soja przekonuje jednak, że import soi jest nieporównywalny z np. kryzysem zbożowym, który obserwowaliśmy w poprzednich miesiącach. – Działania Kijowa nie są dla nas problemem – zapewnia.

Od września 2022 r. do października 2023 r.Polska zaimportowała 125 tys. ton surowego ziarna. Z kolei oleju sojowego sprowadzono ok. 250 tys. ton. Dzieje się tak ponieważ surowe ziarna soi przetwarza w Polsce tylko Zakład Uszlachetniania Białka Roślinnego w Osieku.

W Polsce popyt na soję znacznie przewyższa podać, a polscy przedsiębiorcy nie są w stanie sprostać wymaganiom. – Jesteśmy totalnie uzależnieni od importu. Zapotrzebowanie Polaków na soję jest dużo wyższe niż nasze możliwości produkcyjne. Rolnicy za mało wiedzą na temat upraw soi, mamy mało preparatów ochrony przeciw chwastom, a to najtrudniejsza rzecz w uprawie tej rośliny. Jest jednak nadzieja, że trochę się to rozwinie – mówi w rozmowie z Money.pl jeden z producentów soi z Lubelszczyzny.

Marek Sawicki z PSL zauważa, że soja ukraińska jest genetycznie modyfikowana. – I mimo że Unia Europejska nie dopuszcza takiej soi na swoim rynku, to jak widać, tu zgoda na to jest – stwierdził.

Blokada na ukraińskiej granicy

Przypomnijmy, że z uwagi na nieuczciwą konkurencję ze strony ukraińskiej, polscy przewoźnicy kontynuują blokadę przejść granicznych z Ukrainą. Chodzi o Korczową, Dorohusk, Medykę i Hrebenne. Decyzje Unii Europejskiej uprzywilejowały ukraińską branżę transportową kosztem polskiej, co spowodowało trwający protest przewoźników. Bruksela całkowicie odstąpiła bowiem od wymogu uzyskania przez Ukraińców licencji handlowych, które muszą mieć wjeżdżający na Ukrainę Polacy.

Polscy przewoźnicy chcą przede wszystkim przywrócenia zezwoleń na wjazd dla ukraińskich firm na przewóz towarów, z wyjątkiem pomocy humanitarnej i zaopatrzenia dla ukraińskiego wojska. Rolnicy, którzy w związku z aferą zbożową dołączyli do przewoźników protestujących na granicy, zapowiadają, że blokada będzie trwała przez 24 godziny na dobę do 3 stycznia.

Czytaj też:
To jedna z ostatnich decyzji Morawieckiego. Chodzi o podatki
Czytaj też:
Pomoc finansowa dla Ukrainy. Oto nastroje w Stanach Zjednoczonych

Źródło: Money.pl
Czytaj także