Dziennik podaje, że urzędnicy zwolnieni w głośnej aferze (którą od kilku dni opisuje "Rzeczpospolita") nie zostali zwolnieni dyscyplinarnie, ale mogli liczyć na odprawy. Jest to zaskakujące biorąc pod uwagę, że urzędnicy usłyszeli zarzuty karne związane z wyłudzeniami VAT.
"Dwóch z nich zostało aresztowanych w czasie, kiedy przebywali na wypowiedzeniu – a więc formalnie byli pracownikami ministerstwa" – czytamy w "Rz".
„W chwili, w której dotarły do mnie jako Szefa Krajowej Administracji Skarbowej informacje o potencjalnych nieprawidłowościach dotyczących osób pracujących w strukturach Ministerstwa Finansów, natychmiast podjąłem decyzję o ich odwołaniu z zajmowanych stanowisk i rozwiązaniu z nimi stosunków pracy. Nastąpiło to na kilka miesięcy przed opisywanymi w artykule zatrzymaniami" – przypomina oświadczenie szefa NIK Mariana Banasia (opublikowane w odpowiedzi na publikacje gazety) „Rzeczpospolita”.
W opublikowanym wczoraj oświadczeniu Banaś podkreślił także, że "łączenie go z działalnością osób podejrzanych o popełnienie przestępstw karno-skarbowych, a zatrudnionych wcześniej w resorcie finansów, jest manipulacją i nadużyciem".
Czytaj też:
Nowe doniesienia o aferze w Ministerstwie FinansówCzytaj też:
Prezes NIK wydał oświadczenie. Chce "uciąć wszelkie insynuacje i kłamstwa"
