Warzecha: PO ma problem z określeniem swojej tożsamości

Warzecha: PO ma problem z określeniem swojej tożsamości

Dodano: 36
Łukasz Warzecha, " Do Rzeczy"
Łukasz Warzecha, " Do Rzeczy" / Źródło: PAP / Rafał Guz
– Jacek Jaśkowiak nie znalazł się w tych prawyborach, by wygrać wybory prezydenckie. Myślę, że na to nikt tam nie ma nadziei i sam Grzegorz Schetyna również. Znalazł się tam po to, by głupio nie wyglądał start samej Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. PO ma problem z określeniem swojej tożsamości, kursu, czegokolwiek – mówił w Radiu Dla Ciebie publicysta "Do Rzeczy" Łukasz Warzecha.

Prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak, który chce startować w wyborach prezydenckich, otwarcie opowiedział się za legalizacją tzw. małżeństw homoseksualnych. – Natomiast na pewno należy zapewnić osobom, które pozostają w związkach homoseksualnych takie prawa, jakie są w małżeństwie. Mam tu na myśli przede wszystkim możliwość uzyskiwania w szpitalu odpowiedniej dokumentacji, dziedziczenia i te wszystkie inne elementy, które się z tym wiążą – stwierdził w RMF FM.

Czytaj też:
Jaśkowiak o homomałżeństwach: Gdyby to ode mnie zależało, byłyby legalne

Publicysta "Do Rzeczy" Łukasz Warzecha podkreślił w RDC, że wyborów prezydenckich nie wygrywa się elektoratem lewicy, a "tego typu postulaty, które wygłasza Jaśkowiak oznaczają ograniczenie się wyłącznie do tego elektoratu". Jak dodał, Jacek Jaśkowiak i tak nie startuje w prawyborach PO, by wygrać wybory prezydenckie w ogóle. – Myślę, że na to nikt w PO nie ma nadziei i sam Grzegorz Schetyna również. Znalazł się tam po to, by głupio nie wyglądał start samej Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. PO ma problem z określeniem swojej tożsamości, kursu, czegokolwiek. Jeśli Jaśkowiak go określa, jako kandydat w wyborach prezydenckich, to określa go źle. Jeżeli ma się jakiś sektor elektoratu, to też trzeba o niego dbać, ale więcej uwagi poświęcać centrum. Wybory wygrywa się w centrum. To charakter każdej II tury wyborów prezydenckich w Polsce – ocenił.

Warzecha dodał, że Jaśkowiak wygłasza tezy, które długo nie będą w Polsce akceptowane, więc "stawia się na pozycji przegranej". – Trudno nazwać Kidawę-Błońską konserwatystką, ale nie wygłaszała tak otwarcie poparcia np. dla tzw. małżeństw homoseksualnych. Związki partnerskie są znacznie mniej kontrowersyjnie, choć ich poparcie też stanowi pewne obciążenie, ale nie powiedziałbym, że musi to oznaczać przegraną. Natomiast stanowisko Jacka Jaśkowiaka na 100 proc. oznacza przegraną, gdyby doszedł w ogóle do II tury – powiedział.

Czytaj też:
Sondaż: PiS i KO tracą, Konfederacja wyprzedza PSL

 36
Czytaj także