Szumowski stanowczo o wyborach. "Mówię to jako lekarz, a nie polityk"

Szumowski stanowczo o wyborach. "Mówię to jako lekarz, a nie polityk"

Dodano: 
Łukasz Szumowski
Łukasz Szumowski Źródło: Flickr / Kancelaria Premiera / Domena publiczna
Najbezpieczniejsze wybory są po wynalezieniu szczepionki. I ten wariant tradycyjnych wyborów rekomenduję najmocniej i z pełną odpowiedzialnością. I mówię to jako lekarz, a nie polityk. Na jesieni zapewne obok COVIDu-19 dojdzie nam nowa fala grypy – podkreślił w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" Łukasz Szumowski. Minister zdrowia odpowiedział w ten sposób na pytanie, czy przełożenie wyborów prezydenckich na jesień byłoby dobrym rozwiązaniem.

Szef resortu zdrowia odniósł się do zarzutów pod swoim adresem, jakie pojawiły się po ogłoszeniu przez niego rekomendacji ws. wyborów prezydenckich. Przypomnijmy, że według Szumowskiego bezpieczne wybory w tradycyjnej formie mogą się odbyć dopiero za dwa lata. Minister wskazał, że do tego momentu bezpieczne są jedynie wybory korespondencyjne.

Na uwagę, że jego rekomendacja "wywołała prawdziwę burzę", Łukasz Szumowski odparł: "Widzę, nawet jedna z gazet napisała, że zarekomendowałem konkretny termin, konkretną datę, co jest już nieprawdą". Jak podkreślił, każdy dziś stara się przełożyć odpowiedzialność na barki ministra zdrowia.

– Powtórzę: w pełni bezpieczne tradycyjne wybory jakie znamy mogą odbyć się za dwa lata. Opozycja jak widzę odrzuca tą rekomendację. A w takiej sytuacji bezpieczniejszą formą wyborów jest forma korespondencyjna i myślę, że trudno z tym dyskutować. Bez zmiany Konstytucji nie zmienimy terminu wyborów. Przecież nie będziemy wprowadzać co chwilę stanu nadzwyczajnego i ciągle go przedłużać. To mało poważne. Co do wyborów korespondencyjnych to wyraźnie powiedziałem, że nie ma tu mniej i bardziej bezpiecznego miesiąca. No poza jesienią gdzie będziemy mieli zapewne i COVID i grypę – tłumaczył.

Dopytywany, czy wybory korespondencyjne rzeczywiście nie stanowią zagrożenia, minister wskazał, że jedyne dane dotyczące wyborów korespondencyjnych pochodzą z Bawarii. – Pierwsza tradycyjna tura dała wzrost zachorowalności, ale druga wyłącznie korespondencyjna nie spowodowała wzrostu w odniesieniu do stanu sprzed wyborów. W związku z tym podkreślę - nie ma danych, że wybory korespondencyjne zwiększają zachorowalność – podkreślił.

Czytaj też:
Fatalny błąd w ustawie PiS?
Czytaj też:
"Rz": PiS szuka sojuszników wśród posłów opozycji. "To ma świadczyć o tym, jak wysoka jest stawka w tej politycznej grze"


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Czytaj także