Zebrali się politycy Solidarnej Polski, którzy nie kryją oburzenia wobec zawartego na unijnym szczycie porozumienia, uważając je za szkodliwe dla Polski. Padło wiele ostrych słów, w tym wniosek o opuszczenie koalicji Zjednoczonej Prawicy. Głosowanie 12:8 ostatecznie przesądziło o pozostaniu SP w koalicji. Gra polityczna, czy rzeczywisty spór ideowy?
Prof. Kazimierz Kik: Gra polityczna. Sam wynik miał być taki, żeby wyglądał na wyrównany, ale jednak delikatną większość uzyskali zwolennicy pozostania w koalicji rządzącej. Przede wszystkim w Polsce i nie tylko w Polsce nie ma już prawie w ogóle partii programowych ani ideowych. Dziś dominują partie władzy, których celem jest tej władzy zdobycie i władzy tej utrzymanie. Bardzo mało jest partii, które z przyczyn ideowych odeszłyby z rządu, zostawiając funkcje ministrów itd. Nawet pan Jarosław Gowin – z rządu odszedł, potem szybko wrócił. Dawniej były partie ideowe i programowe, dziś liderzy jeżdżą na spotkania ludzi po to, by mówić im co chcą usłyszeć. Udział we władzy, dojście do władzy, trwanie u władzy i nie oddanie władzy.
Co chce zyskać Solidarna Polska strasząc wyjściem z koalicji?
To było taką próbą wzmocnienia pozycji, Zbigniew Ziobro wie, że przegrał, więc chce wytworzyć takie przeświadczenie, że to Porozumienie jest porażką Polski. To działanie SP było jednak zbyt grubymi nićmi szyte. Natomiast ma znaczenie w kontekście tego, że partia Zbigniewa Ziobro jest istotna dla stabilności systemu politycznego w Polsce. Bo wyobraźmy sobie, co by stało się, gdyby rząd się załamał, koalicja rozpadła. Mamy szczyt pandemii, kryzys gospodarczy, a tu do władzy dochodzi opozycja, kompletnie nieprzygotowana. Aż głowa boli, jak się o tym pomyśli! I dziś gra na rozbicie koalicji może być podejmowana jedynie przez polityków, którzy nie dorośli do władzy. Bo stawianie sprawy na ostrzu noża to ryzykowanie przyszłością Polski. Dlatego ten wynik 12:8, a nawet paradoksalnie przywiązanie do władzy niektórych polityków jest dobrą wiadomością. Bo zapewnia stabilność systemu. I ja patrzę na Solidarną Polskę jak na ludzi, którzy nie dorośli. Bo ryzykowanie stabilności władzy, nawet w imię wyższych celów, dokończenia reformy sądów, jest nieodpowiedzialne.
Ale w takim razie głosowanie za pozostaniem w koalicji świadczyłoby o czymś przeciwnym?
Może tak być, i tak to będą przedstawiać. Choć wydaje się, że oni w tym wypadku kierowali się nie odpowiedzialnością, ale instynktem zachowawczym i chęcią utrzymania u władzy. Choć to też może być na plus, bo oznacza, że instynkt samozachowawczy mają.
Czyli oznacza to, że rząd może być spokojny i raczej dotrwa do końca kadencji?
Na sto procent nie można tego stwierdzić. Bo czeka nas jeszcze bardzo ciekawa gra. Niejaki Ziobro może teoretycznie doprowadzić do sytuacji, w której Solidarna Polska w Sejmie zacznie blokować budżet unijny. I w ten sposób zmusi PiS do współpracy z częścią opozycji. W takiej sytuacji ani Jarosław Kaczyński, ani opozycja nie ryzykowaliby egzotycznej współpracy i mogłyby być wybory. Choć teraz rozpad koalicji to ekstremalny scenariusz, mało prawdopodobny.
Czytaj też:
Co dalej ze Zjednoczoną Prawicą? Mocne oświadczenie Solidarnej Polski po szczycie RE: To błąd
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
