Największy wyciek danych w historii polskiego wojska. "Jestem przerażony"

Największy wyciek danych w historii polskiego wojska. "Jestem przerażony"

Dodano: 
Wojsko polskie podczas defilady
Wojsko polskie podczas defilady Źródło: PAP / Jacek Turczyk
Kompromitacja polskiego wojska i służb. Nastąpił gigantyczny wyciek danych. Do internetu trafiło ponad 1,7 mln tajnych zapisów. Wiadomo, że dane zostały już przejęte przez zagraniczne podmioty m.in. w Rosji i Chinach.

O sprawie informuje portal Onet. Serwis przekonuje, że do wycieku danych doszło w niedzielę 9 stycznia, a polskie wojsko dowiedziało się o sprawie dzień później. Łącznie do sieci trafiło 1 mln 757 tys. 390 zapisów – to największy wyciek danych w historii polskiego wojska, utrzymuje Onet. Każdy pojedynczy zapis, to zgłoszone zapotrzebowanie każdej jednostki na sprzęt.

Jak doszło do wycieku?

Do sieci trafiły wszystkie informacje dotyczące zapotrzebowań polskiego wojska: od zamówień na dyplomy, bieliznę czy śrubki po F-16 i pociski przeciwpancerne, ale również np. można z nich się dowiedzieć, z jakich programów korzysta polska armia. Wyciek danych daje pełny wgląd w stan polskiej armii w okresie czerwiec-wrzesień 2021. Na podstawie tych danych można dowiedzieć się zarówno tego, jaki sprzęt Polska posiada, jaki się psuje, jakie ma zapotrzebowania.

Jak doszło do tej kompromitacji? Źródło serwisu uważa, że odpowiada za to najprawdopodobniej jeden z informatyków Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych w Bydgoszczy (to ta instytucji odpowiada za zakupy wojskowego sprzętu) skopiował dane z Jednolitego Indeksu Materiałowego połączone z wybranymi bazami danych ze Zintegrowanego Wieloszczeblowego Systemu Informatycznego Resortu Obrony Narodowej ZWSI RON.

"Jestem przerażony"

– Jeżeli ten materiał dostałby się w ręce Rosjan, mógłby stanowić kompleksową bazę do weryfikacji już uzyskanych informacji na tym kluczowym kierunku, a nawet może posłużyć do weryfikacji wiarygodności osobowych źródeł informacji dostarczających im takie dane – mówi gen. Piotr Pytel, były szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

Wiadomo, że tajne dane trafiły już za polską granicę. Bazę danych pobrali już użytkownicy z kilku zagranicznych krajów (m.in. Chin i Rosji), można więc założyć, że obce wywiady dysponują już tymi informacjami.

— Te systemy są źródłem informacji na temat wyposażenia, dozbrojenia, struktury, rodzajów amunicji, części zamiennych itp. Jeśli ktoś ma do nich dostęp, to wie wszystko o stanie naszych sił zbrojnych. Dlatego te dane nigdy nie powinny być zgromadzone w jednym miejscu. Jestem przerażony, że ktoś je w taki sposób zgrupował, a jeszcze bardziej tym, że trafiły one do sieci — mówi wysoki rangą oficer w rozmowie z Onetem.

Serwis nieoficjalnie dowiedział się, że służby obecnie prowadzą śledztwo w sprawie.

Czytaj też:
Gen. Skrzypczak tłumaczy, dlaczego Rosja nie uderzy na Ukrainę
Czytaj też:
Budzisz: Oceny, że Putin przelicytował są przedwczesne

Źródło: Onet.pl
Czytaj także